28 października 2014

Taki wieczór

Wieczór i chwila dla siebie. 
Kawałek księżyca na tle gasnącego nieba i miasto, które jeszcze długo nie zaśnie.
Lubię widok z pokoju Starszej Siostry. 
Dobrej nocy.

26 października 2014

Zwyczajna niedziela

Za oknem wstaje dzień, kiedy wymykam się na niedzielny spacer. Dom jeszcze śpi i tylko kot odprowadza mnie sennym spojrzeniem do drzwi. Mróz szczypie w policzki. W plątaninie traw szukam pierwszych promieni słońca.

Wracam zmarznięta i spragniona kawy. Chmury i mgły powoli odkrywają zaspane miasto, a w kuchni gaworzy woda w kawiarce :) To będzie dobry dzień, myślę. Dobry dzień na kolejny początek.


Szukałam odpowiedniej chwili, aby tutaj wrócić. Pretekstu, ważnego wydarzenia... Żeby było z przytupem, skoro po tak długiej przerwie. Dzisiaj jednak pomyślałam, że równie dobra będzie zwyczajna niedziela :)

20 lutego 2014

Wyspa

Na wyspie dzień wstaje leniwie i niespiesznie zmierza ku zachodowi słońca. Leżymy w hamakach, patrzymy na morze i odpoczywamy jak nigdy dotąd. Gdybym dzisiaj mogła przenieść się w dowolne miejsce na świecie, znalazłabym się właśnie tam.


18 lutego 2014

Little things.

Pamiątki z podróży. Zazwyczaj nic wielkiego, drobiazgi nad którymi niewiele osób by się pochyliło, a które budzą wspomnienia. Nieplanowane, często przypadkowe, z czasem stają się ulubione i wyjątkowe.


17 lutego 2014

Spotkanie z Buddą

Spotkanie z odpoczywającym Buddą to nasz pierwszy rejs wodnym tramwajem po rzece, złoto i nadgryzione zębem czasu mozaiki, którym wiek wydaje się jedynie dodawać uroku. To rozmowy o religiach, bogach, mnichach, płatkach złota i kadzidełkach, o tym w co wierzymy i jak to jest naprawdę. Siadamy boso na dywanie świątyni, zapatrzeni, zamyśleni i tak nam dobrze w samym sercu tego wielkiego miasta, tysiące kilometrów od domu.  W każdej podróży poznajemy lepiej siebie samych i siebie nawzajem, uczymy się, szukamy kompromisów, bo w składzie 2+3 rzadko kiedy panuje absolutna jednomyślność :) A jednak ciągle snujemy nowe plany, siadamy nad mapą i mając jeszcze głowę pełną wakacyjnych wspomnień, już planujemy kolejne wakacje. Uwielbiam!





















Tajlandia wcale nie jest tak kolorowa jak sądziłam. Jest zielona butelkową zielenią, dojrzałą i bujną, kolory pojawiają się głównie na straganach i w świątyniach, a między to wszystko wpisuje się szarość ulic i budynków. Mimo to, a może właśnie dlatego, Azja to zdecydowanie moje klimaty :) 

15 lutego 2014

Bangkok nocą

Wieczorami ulicami Bangkoku płyną rzędy taksówek, tuk-tuków, skuterów, jeżdżących straganów i mobilnych barów. Płyniemy razem z tłumem, ulicami i chodnikami, chłoniemy zapachy, smaki i wielkomiejski gwar, próbując nie zgubić żadnego z dzieci ;) Nie ma czasu na samotne spacery z aparatem, ale przez okno taksówki udaje mi się zrobić kilka zdjęć. Już pierwszej nocy myślę o tym, żeby tutaj kiedyś wrócić.



18 stycznia 2014

Przystanek Tajlandia.

Oswajamy Bangkok, rozkoszujemy się tutejszą kuchnią,
jeździmy kolorowymi taksówkami ;)
Miasto za oknem wydaje się nigdy nie zasypiać,
a ja mogłabym stać w tym oknie w nieskończoność.

1 grudnia 2013

Grudzień.

Wszystko, co najpiękniejsze przed nami.
Wieczorem wrócimy do domu
by odkryć pierwsze zadanie adwentowe,
a potem małymi krokami,
skreślając kolejne dni na ostatniej karcie kalendarza
będziemy zbliżać się do świąt.
Pamiętacie grudniową piosenkę?




25 listopada 2013

Za chwilę.

Za oknem pierwsze płatki śniegu,
mokre i niemal przezroczyste.
Listopadowy wiatr smaga policzki.
zapowiadając zimę, która stoi w progu.
Czas odkurzyć adwentowy kalendarz, 
zwolnić, rozpalić w kominku i zanucić kolędę.


O naszych najważniejszych zadaniach adwentowych możecie przeczytać tutaj,
a ja liczę na Wasze pomysły i podpowiedzi :)

20 listopada 2013

Listopadowe migawki.

Jeszcze jesień.
Puchowa kołdra spienionego mleka i mocna czarna kawa.
Budzę się.
Pracuję w domu, bywam w pracy.
Maluję paznokcie na kolor wina.
Dzieci w przedświątecznej niecierpliwości wyklejają w oknach śniegowe gwiazdki,
a ja cieszę się, że jeszcze listopad.
Pierwsze przymrozki i kocie ślady.
Małe czerwone jabłka uwięzione w cienkim lodzie.
Naprawdę, lubię jesień.