16 maja 2013

Wiosna

Pies leniwie przeciąga się w słońcu.
Bose stopy, baleriny i ciemne okulary.
Zapach pierwszych truskawek na targu i smak pierwszych szparagów.
Jabłonie i czereśnie gubią ostatnie płatki, które wiatr porywa w nieznane.
Wiosna znowu nas rozpieszcza.






























Młodsza Siostra dostała w prezencie białą bluzkę, którą natychmiast chce przymierzyć.
- A jakie spodnie? - pytam
- Do białej bluzki białe będą świetne. - odpowiada - Będę wyglądała jak pietruszka! - dodaje z zachwytem.

14 maja 2013

Max

To był jeden z tych gorących dni, które spędza się w ogrodzie, boso, w krótkich spodenkach i koszulce na ramiączkach. Dziewczyny zrywały kwiaty, pieliły poziomki i popijały lemoniadę ze świeżą miętą. A w pudełku leżał Max. Historia imienia jest dość skomplikowana, ale koniec końców takie właśnie imię otrzymała jaszczurka, która nie zdążyła uciec Starszej Siostrze. Głaskana, układana na trawie w kartonowym więzieniu, wśród dziecięcych pisków, westchnień i okrzyków zachwytu. Pojawił się nawet pomysł  zakupu terrarium (Sic!), ale byłam nieugięta i wieczorem Max odzyskał wolność gnając przed siebie, zapewne jak najdalej od białego pudełka z dziurkami :)

Zostało nam kilka jego portretów i wspomnień tamtego popołudnia.
A dzisiaj tęsknię za takim właśnie słońcem i zapachem lata, który unosi się mgliście nad polami w gorące dni.



13 maja 2013

(nie)pogoda

Kolejne dni gasną, maj rzuca nam chłodne spojrzenie, a ja zaparzam kawę i nadrabiam zaległości. Dzieci lubią parasole, kalosze i ślimaki, które w mokre dni pokazują rogi. Brną śmiało przez ogrodowy trawnik dźwigając na plecach swoje pokręcone domy. Atrakcje chmurnych, wilgotnych dni, za którymi wcale nie tęsknię. Mam ochotę rozpalić w kominku i poczytać książkę.
























Zamiast tego przeglądam plik karteczek z małymi dialogami do niezapomnienia.

Młodsza Siostra organizuje przedstawienie w salonie, a Chłopiec dopytuje, jaka rola Jemu przypadnie.
- Będziesz koniuszkiem filmu - stwierdza Dziewczynka takim tonem, jakby to było bardziej niż oczywiste.

Budzę Chłopca, który z rozmarzoną miną zaczyna mi opowiadać swój wspaniały sen. Opowieść kończy słowami: I nagle zaczął się zacinać, zacinał się, zacinał, a potem zaciął się i wyłączył.

18 kwietnia 2013

Oglądam prace dzieci na przedszkolnej tablicy.
Trafiam na wyklejone plasteliną literki "R" i "r".
Większość przedszkolaków (po lewej) widzi po prostu literki, Młodsza Siostra (po prawej) wykazuje się daleko idącą interpretacją :)
Kreatywnie? Kreatywnie!
Jak ktoś się bardzo postara, to i literki zobaczy :)))



















Dobrego dnia!

16 kwietnia 2013

Kot

Koty lubią chadzać własnymi ścieżkami.
Znikają na kilka dni, by wrócić na zmęczonych łapach i polować na plamy słońca rozlane na kanapach.
Zdarza się jednak, że ścieżki prowadzą na koniec świata, a słoneczne plamy pozostają puste.
Tak się stało z Mru.
Obiecałam sobie wtedy, że nigdy więcej nie będę tak czekała.
Nie będę wstawała o piątej nad ranem z nadzieją, że ktoś czeka na parapecie.
Nie będę oglądała się za wszystkimi dachowcami, które choć trochę przypominają tego, który zawędrował zbyt daleko. 
I wszystko byłoby tak, jak sobie zaplanowałam, gdyby nie te dwa maluchy.
Przyszły na świat w dniu moich urodzin (Sic!).
Cudne.
Do wzięcia.
I jeszcze kilka dni młodszy czarny kuzyn (tudzież kuzynka :)

No i teraz nie wiem, co będzie.










14 kwietnia 2013

A wieczorem lubimy...

Woda wydaje się być naturalnym środowiskiem moich dzieci.
Liczymy sekundy wytrzymane na bezdechu, oglądamy pomarszczone palce, nurkujemy, szukamy utoniętych zabawek i nigdy, przenigdy kąpiel nie trwa wystarczająco długo.



























- Jestem piratem! - oznajmia Chłopiec Młodszej Siostrze - Groźnym piratem! A Ty kim jesteś?
Dziewczynka, szukając zapewne roli godnej groźnego pirata, zastanawia się przez dłuższą chwilę, po czym z zachwytem oświadcza: Boginią chaosu!

Można utrzeć nosa piratowi? Można!
Dobrej nocy :)

11 kwietnia 2013

Kwietniowe migawki

Kilka dni temu poszłyśmy ze Starszą Siostrą na spacer w poszukiwaniu wiosny - pierwszych przebiśniegów i krokusów. Zamiast kwiatów znalazłyśmy deszczowe naszyjniki na gałęziach drzew, trochę zimy w zamarzniętej wodzie i misce przytulonej do śniegu.





























Dzisiaj świeci słońce, a ptaki przekrzykują się w promieniach słońca.
Fajnie jest :)
Młodsza Siostra przyniosła do domu nakrętkę pełną stokrotek, skakałyśmy w gumę i skakankę, a Chłopiec tłumaczył mi, co robię źle, próbując grać z Nim w baseball. Okazuje się, że prawie wszystko. Tata jest w tej kwestii niezbędny i niezastąpiony.


























W urodzinowy poranek dostałam trzy doniczki kwiatów i bukiet tulipanów, z życzeniami i ogromną laurką z siedmiu kartek, która powstała w trakcie solidarnej współpracy za moimi plecami :) Pierwsze takie pomysły, ogromnie wzruszające i szalenie miłe.
Po powrocie ze szkoły Starsza Siostra upiekła urodzinowe ciasteczka, które okazały się być wyśmienite. Podkradam pomysł, bo przepis wart polecenia :)

























Tak mija nam kwiecień.
Budzimy się powoli z zimowego snu.
Wracamy tutaj.
Mam stos karteczek z naszymi małymi dialogami :)
I silne postanowienie, że będzie więcej zdjęć.
Czas odkurzyć aparat :)
I czas odkurzyć kije do Nordic Walking.
Wiem to na pewno, a słowa Młodszej Siostry tylko mnie w tym utwierdzają :)

- Mamo, czy ty masz tłuszczyku troszkę, czy mi się wydaje? - spytała ostatnio spoglądając na moją talię.
Otóż wcale Jej się nie wydaje, niestety ;)

Dobrego dnia!

20 marca 2013

Marzec

- A wiesz co - odzywa się Młodsza Siostra - kocham cię.
- Ja Ciebie też.
- Ale na świecie są łodygi.

Tak nam mija marzec. Nie wiem, o co chodzi :)
Dzieciaki spragnione słońca i tlenu przewracają dom do góry nogami.
W salonie jedna sofa na dobre zamieniona w okręt piracki, druga w namiot i tratwę.
Zdarzają się też pikniki przed kominkiem, na wielkim kocu, z prowiantem ukradkiem wynoszonym z kuchni. W sypialni statek Chłopca pływa po niebieskiej kołdrze, której nie można pościelić, żeby nie zniszczyć wspaniałych fal (!), a nad statkiem od czasu do czasu zawisa poduszkowa chmura.
Byle do kwietnia. Byle do wiosny!



13 marca 2013

Pech

Siedzimy w kuchni, dzieci w piżamach szykują się do łóżek.
Ciszę wieczoru przerywa krzyk Starszej Siostry - widzę krew!
Trzema susami pokonuję schody i staję w progu sypialni.
Widzę, że usta nadają się do szycia, M stwierdza  brak jedynki. Stałej (Sic!).
Szukamy zęba na kolanach . Jest!
Znajoma stomatolog odbiera po dziesiątym sygnale pod prysznicem :)
Jedziemy z zębem w woreczku, wracamy trzy godziny później z przyklejoną zgubą i szwami na murzyńskich ustach.
Nie mogę zasnąć.
Dzisiaj zostaję z Dziewczynką w domu i próbuję pracować.
Kiepsko mi idzie.
Mam nadzieję, że jutro będzie lepszy dzień :)

12 marca 2013

:)

Znalezione na FB.

Syn - Tato, czy mogę zadać Ci pytanie?
Tata: Tak jasne, co się stało?
Syn: Tato, ile ty zarabiasz na godzinę?
Tata: (zdziwiony) To nie twoja sprawa. Dlaczego pytasz o takie rzeczy?
Syn: Chcę tylko wiedzieć. Proszę powiedz mi, ile zarabiasz na godzinę?
Tata: Jeśli musisz wiedzieć, zarabiam 100 dolarów.
Syn: Ojjjj (zasmucony). Tato, a czy mógłbyś pożyczyć mi 50 dolarów?
Ojciec bardzo się wściekł.
Tata: Pytasz tylko dlatego żeby pożyczyć pieniądze na głupią zabawkę czy inne bzdury? Proszę odmaszerować prosto do swojego pokoju. Kładąc się spać pomyśl o tym, dlaczego jesteś taki samolubny. Ja muszę ciężko pracować każdego dnia, a Ty zachowujesz się dziecinnie.

Chłopiec cicho poszedł do swojego pokoju i zamknął drzwi.
Mężczyzna usiadł i stawał się jeszcze bardziej zły myśląc o pytaniu zadanym przez małego chłopca. Jak on śmie zadawać takie pytania tylko po to żeby dostać trochę pieniędzy – pytał siebie tata.
Po około godzinie jednak się uspokoił i zaczął się zastanawiać:
Może było coś, co naprawdę potrzebuje, aby kupić za 50 dolarów i że on faktycznie nie prosi o pieniądze zbyt często. Mężczyzna podszedł do drzwi pokoju chłopca i otworzył je.

Tata: "Śpisz, synu?"

Syn: "Nie tato, nie śpię".
Tata: "Przemyślałem to i może byłem zbyt ostry dla Ciebie wcześniej. Miałem kilka ciężkich dni i wyładowałem swoją złość na Tobie. Oto 50 dolarów o które prosiłeś..."

Chłopiec podniósł głowę, uśmiechając się.
Syn: "Och, dziękuję tatusiu!"
Następnie, sięgając pod poduszkę wyciągnął kilka pogniecionych banknotów. Mężczyzna zobaczył, że chłopak miał już sporo pieniędzy i znów się zezłościł. Chłopiec zaczął powoli liczyć swoje pieniądze, a potem spojrzał na ojca.

Tata: "Dlaczego chciałeś mieć więcej pieniędzy, jeśli już tyle uzbierałeś?"

Syn: "Ponieważ nie miałem tyle ile było mi potrzebne, ale teraz już mam.

"Tato, teraz mam 100 dolarów. Mogę kupić godzinę Twojego czasu? Proszę wrócić jutro szybciej do domu. Chciałbym zjeść z tobą kolację."

Ojciec został zmiażdżony. Przytulił syna i błagał o przebaczenie. To tylko krótkie przypomnienie dla wszystkich tych, którzy ciężko pracują. Pamiętajcie, że nie należy wypuszczać czasu przez palce. Spędzajmy tyle czasu ile tylko się da z tymi, którzy naprawdę są dla nas ważni. Nie dopuszczaj do tego, aby godzina Twojego czasu kosztowała Twoich 100 dolarów. Pomyśl - jeśli umrzemy jutro, firma, w której pracujemy łatwo zastąpi nas w ciągu kilku dni. Ale rodzina i przyjaciele będą czuli pustkę do końca życia. Praca jest bardzo ważna, ale nasze dzieci również potrzebują czasu, który będą mogły spędzać tylko z nami.

Niektóre rzeczy są ważniejsze.

10 marca 2013

Kokon

- Mamo, ja nie chcę takiego zwykłego kokona. Chcę taki, jak ma Tyla!
- Tyla ma kokon?
- Tak. Ja chcę taki z kwiatem po środku i wisiorami, po bokach brylanciki, na to taki naszyjnik i welon i fryzura gotowa! A do tego pasuje biała sukienka. Taki kokon na imprezki.

Kok czy kokon. Co za różnica? Ważne, żeby nie był nudny :) I odpowiedni na imprezki.
Ciekawe, co jeszcze przed nami.








































Mru nie wraca.
A ja niezmiennie zerkam na pusty parapet.
Jadąc samochodem mijamy kota, który wydaje się być podobny do naszego.
- Zwolnij! - wołam do M.
- To nie nasz - pada szybka odpowiedź - nasz ma inne wąsy...

Czapka z głowy Kochanie. Nigdy bym kota po wąsach nie poznała :)


8 marca 2013

Mru

Krucho u mnie ostatnio z czasem.
Na szczęście kolejny weekend w progu i zapach wiosny unoszący się nad wilgotnymi polami.
Za tym zapachem chyba poszedł w świat nasz Mru, który od dwóch dni nie wraca do domu :(
Smutno bez niego.
Pusta miska, pusty parapet.
Pies, który w ogrodzie znajduje zdobyczną mysz przyjaciela i patrzy na mnie pytającym wzrokiem.
Nie wiem.
Mam nadzieję, że wróci, zamruczy i będzie tak, jak dawniej.
Co tam podrapane meble i nadszarpnięte noce, gdy z ciężkimi powiekami zbiegałam po schodach, by otworzyć mu drzwi.
Wracaj kocie.
Wracaj i nie rób już takich numerów, bo usychamy z tęsknoty.
























Dobrego weekendu!

26 lutego 2013

Jemiołuszka

Młodsza Siostra przynosi z przedszkola jemiołuszkę, którą zrobiła z masy solnej.
Cudna jest :)

























Siadamy do kolorowania nut na pięciolinii i rozmawiamy o szkole.
Dziewczynka jako jedyna w swojej grupie jest leworęczna i widzę, że czasami z tego powodu jakby mniej szczęśliwa. Kupiłyśmy specjalne nożyczki, dzięki czemu życie stało się prostsze :) Nawet super specjalny ołówek (różowy!) udało się nabyć w Empiku.
A jednak temat od czasu do czasu powraca.

Chciałamby, żeby cały świat był leworęczny. - westchnienie.

Chciałabym, żeby to nie miało znaczenia.

Udanego wtorku!


25 lutego 2013

Szkoła

Pierwsze doświadczenia w szkółce narciarskiej za nami.
Mieliśmy trzy godziny dziennie dla siebie, a Starsza Siostra nawiązywała nowe przyjaźnie, poznając przy okazji podstawy włoskiego i holenderskiego :)
Po zajęciach odkrywaliśmy wspólnie nowe trasy, z coraz większą pewnością siebie i coraz większą radością. Bywało, że musiałam wrzucić kolejny bieg, aby dogonić młodzież na stoku(!).

Lekko uśpione słońce grzało policzki, a pizza, tiramisu i gorąca czekolada smakowały obłędnie.
Szkoda było wracać.
Przywieźliśmy moc wspomnień  i medal, który Dziewczynka zdobyła w szkółce.
Dzisiaj już w pracy, nad kolejną kawą.
Wakacyjny czas mija tak szybko...
























W drodze powrotnej gramy w kraje i miasta. Szukam w pamięci rośliny na "i".
- Mamo, bardzo to lubisz. 
- ???
- Imbryk!
- ???
- No imbryk, taki korzeń.
- Aaa, imbir!

Dobrego tygodnia Wam życzę!




18 lutego 2013

W drodze

W pewnym wieku wystarczy zabrać w podróż czytnik i kilka książek.
Właśnie osiągnęliśmy ten wiek :)





















Chłopiec dostał paczuszkę Rafaello. Po chwili oddaje mi połowę opakowania, tłumacząc:
- Zjadłem tylko te, które mnie potrzebowały.

Coś czuję, że dzisiaj na stoku bardzo będzie mnie potrzebowała duża pizza i tiramisu :)



13 lutego 2013

Wiosna zimą

Za oknem biało, a na kuchennym parapecie pierwsze tchnienie wiosny.
Wyczekanej przez najmłodszych niczym słodka sobota.
Podlewanej przez Dziewczyny i wygłaskanej przez Chłopca.
Aż cud, że jednak postanowiły zakwitnąć :)





































Luty pędzi nieubłaganie, ale kiedy pomyślę, że pędzi w kierunku cieplejszych dni, to nawet nie szkoda mi tego czasu, który gdzieś znika, niezapisany na blogu, nieuchwycony w kadrze... Może za chwilę zwolni.

Czasami w tym zabieganiu uda mi się zrobić jakieś zdjęcie, zapisać kilka słów.

- Mamo, miałam dzisiaj piękny sen! Śniły mi się szminki i tłuszcz do rzęs...

A potem biegnę dalej. I czekam już na tydzień zimowy ferii, który spędzimy we troje, wolniej, tam gdzie pyszna pizza i doskonałe espresso :)

Dobrego dnia!

30 stycznia 2013

Co się komu podoba :)

Rozmawiamy o tym, co piękne.
Mówię o drewnie, wełnach, wszystkim co naturalne, proste, nieskomplikowane.
Słuchają, kiwają głowami, Im też się to wszystko BARDZO PODOBA!
Zamieszkamy kiedyś w drewnianym domu, na podłogach stare deski, wielkie okna bez firanek, duży stół, na którym z rzadka obrus zagości, na polu koń, nasz własny i jeszcze jeden pies, koniecznie duży! A po chwilowym zachwycie tym, co proste, eko i tak cudownie zwyczajne, trafiają w moje ręce zeszyty z naklejkami, gdzie wszystko w brokacie i różach :) Niby już różowy niemodny, a jednak gdzieś w zakamarkach dziewczyńskich serc cicho sobie ta miłość do różu drzemie. Młodsza Siostra marzy o sukni księżniczki na bal, całej w kolorach, tęczowych (!), z falbanami, tiulami, marszczeniami... I mamusiu, takie buciki na letkim obcasie, takim no wiesz!
Nie wiem i na szczęście nie mam szansy takich tutaj znaleźć. Ale suknia będzie. Skoro jeszcze wśród marzeń plączę się tyle kolorów i koronek :) Chłopiec będzie piratem, takim prawdziwym, co to na śniadanie dzika zjada, a wieczorem przytula się do swojej piratki, bo sam zasnąć nie może. I niech to wszystko jeszcze chwilę trwa.

























Wy też kolekcjonowałyście naklejki?
Ja zupełnie nie pamiętam takich zeszytów.
Może mnie coś ominęło :)

A na deser obrazek, który znalazłam dzisiaj na FB. Jakże prawdziwy!


27 stycznia 2013

Zima

Wracamy z zimowego spaceru, Chłopiec biegnie do mnie białą ścieżką i woła:
- Mamo, lubię śnieg!
- Ja też! - odkrzykuję
- Jest taki pysssny! - kontynuuje Chłopiec :)

Tata Chłopca budzi Go rano i pyta, co chciałaby zjeść na śniadanie.
- Dzika - odpowiada Chłopiec bez namysłu - Piraci lubią dziki.

Muszę pomyśleć nad niebanalnymi śniadaniami. Ostatnio w ramach eksperymentu zrobiłyśmy ze Starszą Siostrą mleko sezamowe. Żeby tylko w diecie było jakiekolwiek mleko, mamo! Nie wyszło najlepiej, było lekko gorzkie i tylko kolorem przypominało krowie, które Dzieci darzą takim uwielbieniem. Ostatecznie dodałyśmy sporo prawdziwego kakao i trochę fruktozy. W kolejce czeka eksperyment z mlekiem ryżowym i owsianym. Może bardziej udany.

A ja czekam na nowalijki! Zapach pierwszych świeżych warzyw, smak surowego ogórka...
I chyba jeszcze poczekam, bo za oknem zima w całej swej okazałości. Dzisiaj od rana wyjątkowo mroźna i piękna.























































Dobrego tygodnia!

22 stycznia 2013

Czas

Niezmiennie rozczula mnie zaangażowanie, z jakim Chłopiec pomaga mi w kuchni. I naprawdę świetnie sobie radzi! Sam obiera warzywa do rosołu i tylko patrzeć, jak pewnego dnia dostanę jajecznicę do łóżka :)






















































W weekend było ciasto z wiśniami. Stary sprawdzony przepis na pleśniak, który nigdy się nie nudzi. Ciasto mojego dzieciństwa i najwyraźniej jeden ze smaków dzieciństwa moich dzieci :)

Czas zatoczył koło, a mi czasami trudno uwierzyć, że to już.
Przecież tak niedawno sama rysowałam laurki dla dziadków i podkradałam surowe ciasto z miski.

























A znak naszych czasów?
Sms-y na dobranoc :)
Ciekawe, co będzie dalej.

Dobrego dnia!