1 kwietnia 2010

Etap dwulatka. Na wyłączność.

Etap dwulatka. Nowe granice. Testowanie tych granic. Testowanie naszej cierpliwości ;) W porównaniu ze Starszą Siostrą mimo wszystko E przechodzi ten etap spokojniej. Mniej emocji. Więcej uśmiechu. Duże poczucie humoru jak na Dwulatkę ;) Widzę też ogromną potrzebę posiadania rzeczy na własność. Na wyłączność. Być może dlatego, że ma Rodzeństwo. Że od zawsze musi się dzielić z Siostrą i Bratem. Ale chyba to taki właśnie wiek. Taki etap. Dlatego staramy się kupować jak najmniej wspólnych rzeczy. Żeby każdy mógł mieć coś swojego. I żeby sam mógł decydować, czy się tym podzieli z innymi. Żeby mógł się czasami też nie podzielić ;) Bo wszystko jest ważne.


Ostatnio pisałam na tablicy słowa. Napisałam Tata, Mama, imię Starszej Siostry, imię E i Brata. N czytała wszystkie napisane przez mnie wyrazy, a kiedy doszła do imienia Młodszej Siostry ta wykrzyknęła:

"Nieee! Nie czytaj! To moje literki!"

No i proszę. Nawet literki są własne. Na wyłączność ;)

11 komentarzy:

  1. moja dwulatka Mewa ma teraz etap obrażania się, gdy zwróci się jej uwagę, że czegoś nie wolno, odchodzi z podkówką na twarzy, rzęsiście skropioną łzami, w jakiś róg pokoju i nie daje się zagadać, przytulić - musi przeboleć :)

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas w czasie zabawy w chowanego, na taty "A kuku", Majka oburzona odpowiedziała: "Nieeee, to moje a kuku":-)
    Dobrych Świąt!
    a_beatle

    OdpowiedzUsuń
  3. Skąd ja znam te założone ręce?:)
    Mój Janek też ma teraz ten swój bunt dwulatka i też przechodzi go lżej. Ale to jest chyba efekt tego, że ja matka już wiem, czego sie spodziewać, więc postępuję "właściwiej" wobec tych jego "sam" itp.

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj, te założone ręce:) Wszystkie dzieci nasze są:)
    Poczucie humoru to cenna cecha:) I u mniejszych i większych ludzi.
    Potrzeba wyłączności. Kto jej czasem nie ma:)?

    OdpowiedzUsuń
  5. Anno, znamy znamy :) Podkówka i czas dla siebie. Słyszymy jeszcze "Nie przytulaj mnie. Przenigdy!" ;)

    A-beatle, wesołych świąt!

    Naczynie_glieniane, na pewno drugie bunt przechodzi się inaczej ;) A trzeci to już mam nadzieję bułka z masłem!

    Delie, jakoś trudno mi sobie wyobrazić Twojego Chłopca zbuntowanego ;) A poczucie humoru bywa zbawienne. I u dzieci i u dorosłych :)

    Pozdrawiam!
    Ewa

    OdpowiedzUsuń
  6. Ewo, Chłopiec bywa często zbuntowany. Ale szybko Mu przechodzi:) I zaczyna się śmiać albo płakać. Zależy:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Boska minka! Wcale nie widać, że obrażona :)
    A te małe rączki... jaka Złośnica :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Skad ja to znam... :-) ja teraz mam to samo po raz drugi ale z mlodszym synem, starszy mial wieksze humory wiec szczescie, ze maly jest bardziej pogodny i szybko mu mija ale w zlosci i tak niejedno potrafi zrobic... :-) M

    OdpowiedzUsuń
  9. Z Borysem bywa różnie.Bunt trwa nadal,obrażanie, ale i całe pokłady miłości "wylewane" na wszystkich domowników.
    Poczucie własności jest ale minimalne.Najczęściej pojawia się i nasila przy zabawie z rówieśnikami na placu zabaw.
    Pozdrawiam
    P

    OdpowiedzUsuń
  10. Słodycz:) I z tymi założonymi rączkami i z cudowną minką:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Przefajne fotki! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję ;)