26 listopada 2010

Srebrny poranek i małe smutki

Dzisiejszy poranek. Mroźny. Bez śniegu. Srebrny od szronu. Piękny, choć jeszcze nie biały. Zachwyt Starszej Siostry na widok siwych szyb naszego samochodu. "Mamo proszę, nie zmazuj mojego okna!" Nie zmazuję. Słońce przebija się przez chmury w kolorze starego złota.
Chwilę wcześniej. Jeszcze w domu. Młodsza Siostra ubiera buty i popłakuje - po raz kolejny dzisiaj. Bo sukienka nie taka. Bo kapcie niewygodne. Bo rajstopy w paski. Zniecierpliwiona pytam:
Ja: "Dlaczego płaczesz?"
Dziewczynka pochlipując: "Ja nie płaczę. Tylko mi łezki lecą. Bo mnie słonko razi na polu."
Zatrzymuję się. Przytulam. Zdejmuję małe buty. Zostajemy w domu. Odbiorę wcześniej Starszą Siostrę ze szkoły. Upieczemy pierniczki. Zaczniemy weekend wcześniej niż zwykle. Inaczej niż zwykle. Z zapachem świąt w tle.
Udanego piątku!

Od listopad
Od listopad
Od listopad
Od listopad
Od listopad

29 komentarzy:

  1. odpłynęłam na zdjęciach łąki i przymrożonej stokrotki. marzy mi się zimowo-jesienny spacer po polach

    OdpowiedzUsuń
  2. Czasami to, co dla dużych jest małe, dla małych jest ogromne. Ale ciepło Mamy zawsze osuszy łezki.

    Wczoraj miałam napisać, że się spodziewałam ośnieżonych trawsk, ale nie zdążyłam. I proszę, dzisiaj już u Ciebie są!
    Ja też planuję pierniczki w ten weekend:-)

    OdpowiedzUsuń
  3. u nas dokładnie tak samo pola wyglądają.Jak będziecie piekły ziemniaki?w ognisku?JA ciągle marzę do smaku pieczonych ziemniaków u mojej babci na wsi.Wkładała babcia do spadających węgli z kuchni.mniam

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale cudowna oszroniona ściezka :D
    pięknie :)
    ahhh jak tam pięknie :)
    Pozdrawiam cieplutko znad parującej gorącej herbaty z plasterkiem pomarańczy :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Cozerko, zapraszam na taki spacer. A potem na kubek zimowej herbaty ;)

    Margaretko, co dla dużych jest małe, dla małych jest ogromne. Najważniejsze. Doskonale to ujęłaś. Łzy Młodszej Siostry osuszone, ale smutki jeszcze plątają się to tu, to tam. Mam nadzieję, że słodycz pierniczków je skutecznie przegoni.

    Martu, my będziemy piekły dzisiaj pierniczki, a nie ziemniaki ;) Choć pieczony ziemniak to dla mnie prawdziwy rarytas.

    Zosiu, parująca herbata z plastrem pomarańczy. Marzenie.

    Udanego dnia!
    Ewa

    OdpowiedzUsuń
  6. ponownie zaczarowalas mnie sila spokoju, wyrozumialoscia, cierpliwoscia
    dobrego weekendu :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zatem miłego!
    U nas ten weekend będzie trochę w biegu. Za to od niedzieli zwalniam i poluję z aparatem na szron (albo i śnieg!)
    Wiesz, lubię te Twoje szare niebieskości na zdjęciach... I mocno zgaszone zielenie. Poranki i zmierzchy... Bardzo je lubię!

    OdpowiedzUsuń
  8. Miałam spać, ale sąsiedzi piętro niżej postanowili, że właśnie dzisiaj będą burzyć ściany:( Więc nie śpię, tylko oglądam te magiczne zdjęcia. Podobnie jak Maggie lubię bardzo Twoje fotoporanki:)
    PS My jutro też piernikujemy;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękne zimne kolory. Przez to, że od razu wyobrażam sobie ciepły szal, rękawiczki, herbatę... na pozór zimne stają się ciepłe.
    Temperatura odbioru się wyrównuje, staje się idealna.
    Uwielbiam zimę:) A u nas dalej nic z tego:(

    OdpowiedzUsuń
  10. ja się po prostu nie mogę nadziwić, jak Ty potrafisz zatrzymać chwilę, moment ... jestem oczarowana, po raz kolejny ... niezmienny ...

    OdpowiedzUsuń
  11. Ancymonko, ciężko dzisiaj było rano z siłą spokoju, ale dziecięce łzy, które same popłynęły po małych policzkach sprawiły, że ją odnalazłam.

    Maggie, czytałam o Waszych weekendowych planach. Czekam na zdjęcia zimowego sadu!

    Delie, w takim razie jutro i u Was zapachnie świętami ;) Czekam na fotorelacje z tego piernikowania.

    Pozdrawiam!
    Ewa

    OdpowiedzUsuń
  12. Li, u nas zima jeszcze w powijakach, ale powoli stawia swoje pierwsze kroki na okilicznych łąkach i dróżkach. Ulice nadal czarne. Ciepła herbata w takie mroźne dni smakuje doskonale!

    Magdaleno, a ja mam w planie zatrzymać niebo lub okna w takiej nieostrości, jaką znalazłam dzisiaj u Ciebie ;) Cudnie.

    Ewa

    OdpowiedzUsuń
  13. zdjęcia magiczne!
    a pomimo Małych smutków, dziewczynki szczęśliwe, bo mają kogoś, kto te smutki potrafi przegonić...
    pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Dopiero teraz widzę co tracę nie wstając bladym świtem. Oszroniona ścieżka jest jak zaczarowana. A pieczenie pierniczków w domu z mamą jest znacznie przyjemniejsze niż chodzenie do przedszkola. Dobrze czuję, że będzie relacja fotograficzna z tego pieczenia? :)

    OdpowiedzUsuń
  15. U nas tez pierniki w planach i jak sie wiatr uspokoji to moze jakis spacer z dziecmi... od kilku dni bardzo wialo i sypalo a ja w takie dni najlepiej czuje sie w domu przy cieplym komniku... :-) zdjecia piekne... M

    OdpowiedzUsuń
  16. Takie oszronione poranki są jakieś magiczne, prawda? Małe smutki i Mama, która wszystko rozumie i utuli. Wspólne pieczenie pierniczków na pewno poprawi humor;-)
    Miłego weekendu Wam życzę!

    OdpowiedzUsuń
  17. MK, dzisiaj te smutki wydają się wracać do Młodszej Siostry jak bumerang. Dobrze, że została w domu, że mogę je przeganiać i że niedługo zapach pierniczków wypełni dom.

    Małgorzato, bardzo lubię swoje blade świty, choć wstaję teraz wcześniej niż słońce i to już nie jest takie wspaniałe ;) Może poza chwilami wyrwanymi wyłącznie dla siebie, ale i na to nie zawsze starcza czasu.

    Mamsan, wiatr i śnieg. Jak w baśni o Królowej Śniegu ;) Tak sobie wyobrażam zimę w Twoich stronach. Chciałabym ją kiedyś zobaczyć, dotknąć, poczuć. A ciepły kominek w takie dni bezcenny!

    Patrycjo, masz rację. Szczególnie w uśpionym jeszcze ogrodzie ;) Mam nadzieję, że wspólne pieczenie poprawi wszystkim nastroje, bo i Dziewczynka i Chłopiec mają dzisiaj gorszy dzień. Mokre małe nosy i kaszel, którego jeszcze wczoraj nie było. Ale przed nami weekend! Będzie dobrze ;)

    Pozdrowienia!
    Ewa

    OdpowiedzUsuń
  18. Ewo :) dziękuję, chętnie skorzystam z zaproszenia. Przyniosę jakąś zimową herbatę do zaparzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  19. PIękne, porażające! Czekam na taki widok. Na razie u nas szaro i mokro, lekko ciapkowato... A taki szron mnie po prostu powala.

    Podobnie jak pulchne paluszki Dziewczynki z kilku postów niżej :)

    OdpowiedzUsuń
  20. mroźno i pięknie, to co lubię! zdjęcia w stylu bardzo fragile. będę tu często zaglądać!
    :)
    E.

    OdpowiedzUsuń
  21. Zatrzymana, a może zamrożona chwila na Twoich fotografiach jest czystym pięknem, podobnie jak Twoje słowa i Twoja czułość wobec Dziecka. Jestem wzruszona. Pozdrawiam ciepło i najserdeczniej.

    OdpowiedzUsuń
  22. zablokowałam bloga, przepraszam, musiałam, a myślałam, że mnie to ominie :( niestety nie udało się ...
    proszę o info czy chcesz zaproszenie: ellemo@wp.eu

    OdpowiedzUsuń
  23. Cozerko, całkiem poważnie ;) Choć z Warszawy to trochę daleko. Gdybyś jednak kiedyś wybrała się na koniec Polski, zapraszam!

    Aniu, szaro, mokro, ciapkowato było i u nas. Chwilę temu. Tylko patrzeć, jak zima posrebrzy Twoje okolice ;)

    Enchocolatte, dziękuję!

    Filoarte, ogromnie mił przeczytać takie słowa. Dziękuję.

    Magdaleno, odpisałam na @ ;)

    Udanego wieczoru!
    Już weekend ;)))
    Ewa

    OdpowiedzUsuń
  24. głodnemu chleb na myśli.Byałam pewna,że przeczytałam ziemniaki:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Martu, przez Cibie, a może raczej dzięki Tobie chodzą dzisiaj cały dzień za mną te pieczone ziemniaki ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. ;) to się nazywa elastyczność ;D choć rażenie przez Słońce bywa nawet miłe... :)

    Białej soboty życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Mała Mi, mamy białą sobotę :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Oj piekne te Twoje zdjęcia, oj pomyszkuje u Ciebie.
    Buziolki w noch.

    OdpowiedzUsuń
  29. HANNAH, witam ;) I zapraszam.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję ;)