18 czerwca 2010

Makaroniki po poznańsku

Kiedy pierwszy raz przeczytałam w blogosferze o makaronikach, pomyślałam o tych brązowych, pachnących, słodkich, wyjątkowych i absolutnie doskonałych ciasteczkach, które ZAWSZE kupuję, kiedy jestem w Poznaniu. Prawdziwe cukiernicze uzależnienie ;) A potem zobaczyłam kolorowe, malutkie, lekkie jak piórko makaroniki na blogach Goś, Delie i Patrycji. I oniemiałam z wrażenia. Że makaroniki mogą być tak piękne. Małe tęczowe kusicielki. A potem była przerwa w temacie makaroników. Do ostatniej środy. Bo w środę przyjechała moja Mama. I przywiozła moje ulubione poznańskie ciasteczka. I zakochałam się w nich ponownie. Bezgranicznie! Bo choć nie mają takiej barwnej cukierkowej urody, to smakują jak marzenie. Poznańskie Makaroniki przez duże M ;) Cud malina, jakby powiedziała Młodsza Siostra.

Od Czerwiec
Od Czerwiec
Od Czerwiec

Ostatnio Młodsza Siostra nakrywa do stołu i prosi o sztućce. Podaję Jej te, co zwykle - małe srebrne widelczyki dla Niej i dla Brata. Po chwili zastanowienia E stwierdza:
"Mamo, ale ja chcę dzisiaj niebieski łidelc"

Miłego piątku!

17 komentarzy:

  1. łidelc.. urocze! :-)

    a makaroniki.. ciasteczka.. uwielbiam piec.

    OdpowiedzUsuń
  2. O, jaki fajny uśmiech E. na drugim zdjęciu:) A te makaroniki są zupełnie inne od tamtych. Ciekawe jak smakują?:)

    OdpowiedzUsuń
  3. No pieknym bohaterem drugiego planu, drugiego zdjęcia jest uśmiech i widze jak w kącickach ust kryją się słowa "Zjem cię ze smakiem" :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Asieja, ostatnio zdarzają nam się takie łidelce brzmiące z angielska, ale nie mające nic wspólnego z danym słówkiem po angielsku ;)

    Delie, mam nadzieję, że kiedyś spróbujecie u nas ;)

    Magdaleno, pysznie!

    Zasiu, drugoplanowy Bohater z wielkim apetytem zjadł pierwszoplanowego Makaronika ;) Bez pomocy łidelca.

    Pozdrawiam!
    Ewa

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie jadlam ani tych kolorowych ani poznanskich, wciaz nie wiem jak smakuja ale nadal ich szukam... :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. "Łidelc" chwyta za serce i wywołuje uśmiech ;)
    A makaroniki mniam....choć ani tych Poznańskich ani kolorowych nie jadłam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Byłoby więcej niż miło;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Urocze, dziecięce słowne psoty:)

    Czy mogłabyś zdradzić jakieś poznańskie miejsce, do którego warto zajść na słodkości? Będę tam za dwa tygodnie i bardzo chętnie udam się za Twoją wskazówką:)

    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  9. Mniammm...
    Ja w ogóle lubię poznańskie wypieki - szczególnie rogale marcińskie. Z białym makiem i orzechami. Całe szczęście, że można dostać je i tutaj. Prawdziwe!

    OdpowiedzUsuń
  10. To już wiem, czego będę szukać w Poznaniu, gdy tam kiedyś trafię :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mamsan, jedne i drugie są wyjątkowe ;) Każde z innego powodu.

    Anik, Młodsza Siostra jest bardzo kreatywna w swoich wypowiedziach ;) I słowotwórcza. Przykłady łidelcopodobne mogłabym mnożyć, ale nie wszystkie tak zapadają w pamięci.

    Delie, będę pamiętała, kiedy następnym razem wybiorę się do Poznania ;)

    448, ze słodkimi miejscami nie pomogę, bo ze słodkości lubię wyłącznie Makaroniki. Może jeszcze rożki czekoladowe i rogale marcińskie ;) Ale te rzeczy kupuję w sklepach i zjadam przy rodzinnym stole z Rodzicami ;) Zapytam jednak Kogoś, kto lubi słodycze i mieszka w Poznaniu. I dam znać ;)

    Maggie, rogale marcińskie są równie obłędne jak Makaroniki ;) W stolicy znam tylko jedno miejsce, gdzie można je kupić, choć pewnie jest takich więcej. W Poznaniu przede wszystkim na św. Marcina. Jeśli nie wyłącznie. Tradycja ;)

    Amarantko, koniecznie koniecznie!

    Miłego wieczoru!
    Jak ten czas biegnie. Mam wrażenie, że ten post napisałam przed chwilą, na dzień dobry, a za oknami już zmierzcha i życzę Wam miłego wieczoru...

    Ewa

    OdpowiedzUsuń
  12. Makaroniki. Uwielbiam. A co z kostką? Ja znam takich, którzy lubią:-) To chyba też poznańskie?
    Odliczajmy do E. Czekam niecierpliwie i planuję.
    Pozdrawiam gorąco.
    Mam urwanie głowy. Jutro robię tiramisu z żółtkami. Jeżeli będzie smaczne - podzielę się przepisem. Tamto zniknęło w tempie zawrotnym, róże zostały:-)
    Dzięki.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja nie jestem fanem makaroników niestety :)
    Chyba w ogóle nie przepadam za takimi małymi ciastkami. Wolę zjeść sobie solidną porcję gorzkiej czekolady :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Karino, odliczam!

    Polko, TE Makaroniki wcale nie są takie małe ;) Może jednak się skusisz?

    Miłego!
    Ewa

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak mi upieczesz to owszem :D

    OdpowiedzUsuń
  16. zna ktos przepis na te poznanskie makaroniki z bialego maku?

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję ;)