Queen.
Na dobranoc.
Wszystko już zostało powiedziane u Maggie i Delie
Obudziłyście Dziewczyny tyle wspomnień...
A ja cały czas nie mogę uwierzyć, że od tamtego dnia minęło już 20 lat!
Ja też się tak poczułam :( Ale z drugiej strony, dotknęłyśmy tej historii ;) P.S. Skąd można ściągnąć dzwonek na telefon? Taki na przykład ;) Wiem, wiem - strasznie niedouczona jestem w tej materii.
Dzięki Delie! Właśnie patrzę na komentarze i dochodzę do wniosku, że nie prowadziłam jeszcze takiej rozmowy na blogu ;) Chyba czas na sen. Jutro muszę być w formie, a moje gardło się buntuje.
Ewo, aż mi słów brak... A jutro Wam coś opowiem... Ten utwór to jeden z niewielu kawałków Queen, który do dziś potrafię zagrać nawet z zamkniętymi oczami ;-) Chwilę temu zagrałam go na cztery ręce...
Poczułam się dziś staro... Wczoraj też, bo starałam się coś opowiedzieć mojej 'młodzieży' z redakcji o FM, a oni tylko wielkie oczy robili ;-) Za to starsze roczniki - owszem - było co wspominać... Ech...
Maggie, naprawdę? Grałaś go przed chwilą na cztery ręce??? Zazdroszczę takiego wieczoru. Szczególnie dzisiaj. Pozytywnie ;)
Są dni, kiedy czuję się staro. Kiedy ktoś rzuca, że 20 lat temu. A nawet 30! O zgrozo. A jednak patrząc wstecz, na swoje wspomnienia i na to, co działo się 10-15 lat później, nie zamieniłabym ich. Nigdy. Było trudniej, były zmiany, wielka nadzieja, walka i trudne decyzje, ale to wszystko dzisiaj jest dla mnie ważne. Bardzo.
Ewo, ja mam szalony sentyment do lat 90-tych! 80-tych nie pamiętam za dobrze, tzn. byłam za mała, żeby poczuć jakąkolwiek wspólnotę... A lata 90-te były w pewien sposób piękne - choć były to (przynajmniej w porównaniu z obecną dekadą) lata pewnego niedostatku. Ale też właśnie wtedy po raz pierwszy mogliśmy się pozachwycać tym, czym inni cieszyli się od dawna! Jak teraz pomyślę, to nawet kobiety lat 90-tych wydają mi się do dzisiaj piękniejsze ;-) Modelki, aktorki, piosenkarki... Dużo rzeczy mnie wtedy zachwycało i dużo zdarzeń było wtedy dla mnie pierwszych - pierwsze dalsze podróże, pierwszy walkman, para levisow ;-) Pierwsze miłości, koncerty rockowe i jakaś taka beztroska obłędna... Której już nigdy potem nie doświadczyłam... I już nie doświadczę... I w tym wszystkim właśnie tamten dzień, kiedy w Trójce usłyszałam, że zmarł Freddie Mercury... Może brzmi to jakoś dęcie, ale tak to zapamiętałam... Było to jakąś ramą czasową dla mnie i punktem odniesienia przez następne lata. Dlatego dziś o tym napisałam! I cieszę się, że Was pociągnęłam za sobą :-)
A dziś pojechałam dokończyć kilka rozdziałów do mojego autora i zamiast pracować, siedzieliśmy przy YT, wrzucając kawałki Queen ;-) A potem się okazało, że jest i pianino... Więc trochę pograliśmy na 4 ręce! Między innymi ten temat. Ten wieczór też zapamiętam :-) Dopiero dotarłam do Domu. I odpalam DVD z tamtym koncertem z '92 :-) Chociaż końcówkę obejrzę!
Lata 90:))) Nie wiem czy sentyment w moim przypadku to dobre słowo, ale lata 90 są dla mnie do dziś strasznie ważne, właśnie przez ten ciągły zachwyt, który im towarzyszył, rzeczy widziane i odkrywane po raz pierwszy, ale które czasem są dla mnie dużo ważniejsze niż te odkryte później.
Maggie, tamte kobiety chyba po prostu były piękniejsze. zawsze sobie tak myślę, np. kiedy oglądam "Nikitę" Bessona albo "Freedom" GM.
Czyli nie ja jedna tak mam... I myślę, że dla każdego pokolenia najważniejsze są właśnie te lata pierwszych zachwytów... To chyba fajnie, że nasza najwcześniejsza młodość wypadła na tamten okres, na czas zmian i niesłychanej energii... Teraz, mam wrażenie, dominuje zimny cynizm i kreacja, nie wypada być w zachwytach szczerym i naiwnym... I te kobiety z francuskich filmów Kieślowskiego... Jak dla mnie - idealne... Tak jak modelki ze zdjęć Herba Rittsa! Inna definicja piękna, a w oczach osobowość zamiast suchej pustki... Ale się powywnętrzałam ;-)
Dokładnie o tym samym pomyślałam. Że teraz już nie ma takich zachwytów. Bo wszystko jest na wyciągnięcie ręki. Na noc się tak bardzo nie czeka, nic tak nie porusza. I trochę mi żal, bo chciałabym, aby Dziewczynom i Chłopcu też kiedyś tak serce zabiło i oczy zwilgotniały ;) Ale wierzę, że jeszcze trochę zależy od nas samych. Dajemy Im przecież wzór, budujemy Ich osobowość, wrażliwość. Chaotycznie, bo w biegu, ale musiałam dorzucić swoje trzy grosze. Fajnie, Dziewczyny, że jesteście!
zobacz: http://assets.nydailynews.com/polopoly_fs/1.97795.1313905023!/img/httpImage/image.jpg_gen/derivatives/landscape_630/image.jpg w Drzewie Życia wyglądała tak, że zapierało dech.
Irene Jacob... Mój mąż bardzo chciał, żeby tak wyglądała Jego żona ;-) No, niestety... Pocieszam go, że na pewno ma podobną osobowość do mojej, hehehe! Ale miałam za to takiego psa jak w 'Czwerwonym' ;-) Z modelek Christy Turlingon i Linda Evangelista. Kurczę, jak patrzę na te obecne top modelki, to nie wiem, czy to straszne, czy śmieszne, że to one tworzą dziś kanon urody.... W porównaniu z tamtymi dziewczynami!
Pogawędziłabym jeszcze trochę, ale zmykam na drugą strone Wisły, hehe! Pa!
Ewo, ale Wam się sentymentalny wieczór zrobił. Fajnie! Bardzo. A laski choinkowe, proszę. Wklejam przepis z tej strony internetowej. Powiem tylko, ze nigdy nie robiłam, a wyglądają...Dość trudno ;)) Podzielę się wrażeniami jak zrobię.
Jak zrobić laseczki ? Gotując w garnku syrop z cukru, wody , łyżki masła do temperatury 260 st c. Po wylaniu masy na marmurową powierzchnię- lub talerz, należy ją nieco ostudzić a następnie rozciągać w dłoniach aż zbieleje i nada się do formowania laseczek. Podczas rozciągania w dłoniach dodawać barwnik.
Gosia Myślicka, to samo pomyślałam. Kiedy??? Już? Jak to możliwe?
Tonia, fajnie :) Pierwszy taki na moim blogu. Dziękuję za przepis, choć brzmi jak prawdziwe wyzwanie. Mam nadzieję, że znajdzie się na naszej adwentowej liście.
:)
OdpowiedzUsuńja dziś liczyłam 3 razy.
moja druga ulubiona piosenka.
och....:))) dziękuję Ci za tę piosenkę!<3
OdpowiedzUsuńuściski
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńDotblogg, potrzebowałam właśnie tej. Na dzisiejszy wieczór. Bardzo!
OdpowiedzUsuńjest tak piękna, że może być i dwa razy:)
OdpowiedzUsuńDelie, chciałam coś zmienić w komentarzu i go usunęłam. Zdecydowanie potrzebne mi są warsztaty technologiczne ;) Właśnie słucham, słucham i słucham...
OdpowiedzUsuńja też.
OdpowiedzUsuńA miałam planować zadania adwentowe i szykować się na jutrzejszy ważny dzień.
OdpowiedzUsuńa ja już wiem co sobie wgram w pierwszej kolejności na iphona.
OdpowiedzUsuńmam wrażenie, że cofnęłam się w przeszłość, a równocześnie poczułam się potwornie staro:(
PS zmieniając temat: na TVP 2 właśnie leci doskonała Rozważna i romantyczna z Emmą Thompson. Chyba obejrzę po raz setny:)
OdpowiedzUsuńJa też się tak poczułam :( Ale z drugiej strony, dotknęłyśmy tej historii ;) P.S. Skąd można ściągnąć dzwonek na telefon? Taki na przykład ;) Wiem, wiem - strasznie niedouczona jestem w tej materii.
OdpowiedzUsuńDelie, nie mam w domu telewizora ;( A Ty mieszkasz trochę za daleko.
OdpowiedzUsuńzapytam chłopaków z pracy o najlepsze strony i dam znać:)
OdpowiedzUsuńzapomniałam:))
OdpowiedzUsuńDzięki Delie! Właśnie patrzę na komentarze i dochodzę do wniosku, że nie prowadziłam jeszcze takiej rozmowy na blogu ;)
OdpowiedzUsuńChyba czas na sen. Jutro muszę być w formie, a moje gardło się buntuje.
Idź spać:))) Ja muszę jeszcze pozwać pralnię do sądu;)
OdpowiedzUsuńIdę :) A jednak? Takim pralniom mówimy NIE!
OdpowiedzUsuńJednak:( dla zasady.
OdpowiedzUsuńPewnie! Dobranoc ;)
OdpowiedzUsuńEwo, aż mi słów brak... A jutro Wam coś opowiem...
OdpowiedzUsuńTen utwór to jeden z niewielu kawałków Queen, który do dziś potrafię zagrać nawet z zamkniętymi oczami ;-)
Chwilę temu zagrałam go na cztery ręce...
Poczułam się dziś staro... Wczoraj też, bo starałam się coś opowiedzieć mojej 'młodzieży' z redakcji o FM, a oni tylko wielkie oczy robili ;-) Za to starsze roczniki - owszem - było co wspominać...
Ech...
Maggie, naprawdę? Grałaś go przed chwilą na cztery ręce??? Zazdroszczę takiego wieczoru. Szczególnie dzisiaj. Pozytywnie ;)
OdpowiedzUsuńSą dni, kiedy czuję się staro. Kiedy ktoś rzuca, że 20 lat temu. A nawet 30! O zgrozo. A jednak patrząc wstecz, na swoje wspomnienia i na to, co działo się 10-15 lat później, nie zamieniłabym ich. Nigdy. Było trudniej, były zmiany, wielka nadzieja, walka i trudne decyzje, ale to wszystko dzisiaj jest dla mnie ważne. Bardzo.
Ja tez nie wierze ze to juz 20 lat, kiedy te lata minely... Dobranoc
OdpowiedzUsuńto były piękne beztroskie czasy :)
OdpowiedzUsuńtyle lat a ciągle na topie= bo to nie gwiazdka jednej piosenki !!!
Ewo, ja mam szalony sentyment do lat 90-tych! 80-tych nie pamiętam za dobrze, tzn. byłam za mała, żeby poczuć jakąkolwiek wspólnotę... A lata 90-te były w pewien sposób piękne - choć były to (przynajmniej w porównaniu z obecną dekadą) lata pewnego niedostatku. Ale też właśnie wtedy po raz pierwszy mogliśmy się pozachwycać tym, czym inni cieszyli się od dawna! Jak teraz pomyślę, to nawet kobiety lat 90-tych wydają mi się do dzisiaj piękniejsze ;-) Modelki, aktorki, piosenkarki... Dużo rzeczy mnie wtedy zachwycało i dużo zdarzeń było wtedy dla mnie pierwszych - pierwsze dalsze podróże, pierwszy walkman, para levisow ;-) Pierwsze miłości, koncerty rockowe i jakaś taka beztroska obłędna... Której już nigdy potem nie doświadczyłam... I już nie doświadczę...
OdpowiedzUsuńI w tym wszystkim właśnie tamten dzień, kiedy w Trójce usłyszałam, że zmarł Freddie Mercury... Może brzmi to jakoś dęcie, ale tak to zapamiętałam... Było to jakąś ramą czasową dla mnie i punktem odniesienia przez następne lata. Dlatego dziś o tym napisałam! I cieszę się, że Was pociągnęłam za sobą :-)
A dziś pojechałam dokończyć kilka rozdziałów do mojego autora i zamiast pracować, siedzieliśmy przy YT, wrzucając kawałki Queen ;-) A potem się okazało, że jest i pianino... Więc trochę pograliśmy na 4 ręce! Między innymi ten temat. Ten wieczór też zapamiętam :-)
Dopiero dotarłam do Domu. I odpalam DVD z tamtym koncertem z '92 :-) Chociaż końcówkę obejrzę!
Dobranoc, Ewo / Dzień dobry!
Lata 90:))) Nie wiem czy sentyment w moim przypadku to dobre słowo, ale lata 90 są dla mnie do dziś strasznie ważne, właśnie przez ten ciągły zachwyt, który im towarzyszył, rzeczy widziane i odkrywane po raz pierwszy, ale które czasem są dla mnie dużo ważniejsze niż te odkryte później.
OdpowiedzUsuńMaggie, tamte kobiety chyba po prostu były piękniejsze. zawsze sobie tak myślę, np. kiedy oglądam "Nikitę" Bessona albo "Freedom" GM.
Czyli nie ja jedna tak mam...
OdpowiedzUsuńI myślę, że dla każdego pokolenia najważniejsze są właśnie te lata pierwszych zachwytów... To chyba fajnie, że nasza najwcześniejsza młodość wypadła na tamten okres, na czas zmian i niesłychanej energii... Teraz, mam wrażenie, dominuje zimny cynizm i kreacja, nie wypada być w zachwytach szczerym i naiwnym...
I te kobiety z francuskich filmów Kieślowskiego... Jak dla mnie - idealne... Tak jak modelki ze zdjęć Herba Rittsa! Inna definicja piękna, a w oczach osobowość zamiast suchej pustki... Ale się powywnętrzałam ;-)
Pozdrowienia!
Irene Jacob. chciałam tak wyglądać:)
OdpowiedzUsuńa jeszcze bardziej jak Anne Parillaud;)
OdpowiedzUsuńDokładnie o tym samym pomyślałam. Że teraz już nie ma takich zachwytów. Bo wszystko jest na wyciągnięcie ręki. Na noc się tak bardzo nie czeka, nic tak nie porusza. I trochę mi żal, bo chciałabym, aby Dziewczynom i Chłopcu też kiedyś tak serce zabiło i oczy zwilgotniały ;) Ale wierzę, że jeszcze trochę zależy od nas samych. Dajemy Im przecież wzór, budujemy Ich osobowość, wrażliwość. Chaotycznie, bo w biegu, ale musiałam dorzucić swoje trzy grosze. Fajnie, Dziewczyny, że jesteście!
OdpowiedzUsuńDelie, a ja mogłabym zamienić się w rudą, bladą dziewczynę z mnóstwem piegów :)
OdpowiedzUsuńjak Jessica Chastain? jest przepiękna, choć współczesna;-)
OdpowiedzUsuńtak, też mogłabym tak wyglądać:)
zobacz: http://assets.nydailynews.com/polopoly_fs/1.97795.1313905023!/img/httpImage/image.jpg_gen/derivatives/landscape_630/image.jpg
OdpowiedzUsuńw Drzewie Życia wyglądała tak, że zapierało dech.
Irene Jacob... Mój mąż bardzo chciał, żeby tak wyglądała Jego żona ;-) No, niestety... Pocieszam go, że na pewno ma podobną osobowość do mojej, hehehe! Ale miałam za to takiego psa jak w 'Czwerwonym' ;-)
OdpowiedzUsuńZ modelek Christy Turlingon i Linda Evangelista. Kurczę, jak patrzę na te obecne top modelki, to nie wiem, czy to straszne, czy śmieszne, że to one tworzą dziś kanon urody.... W porównaniu z tamtymi dziewczynami!
Pogawędziłabym jeszcze trochę, ale zmykam na drugą strone Wisły, hehe! Pa!
Christy i Linda rulez!:)
OdpowiedzUsuńChristy wygląda teraz tak jakby czas się dla niej zatrzymał w tych latach 90:)
Lubiłam jeszcze Tatjanę Patitz i Karen Mulder.
jedna z moich ulubionych piosenek
OdpowiedzUsuńuwielbiam go ^^
OdpowiedzUsuńpoczułam się troszkę staro ;) 20 lat? Kiedy?
OdpowiedzUsuńEwo, ale Wam się sentymentalny wieczór zrobił. Fajnie!
OdpowiedzUsuńBardzo.
A laski choinkowe, proszę. Wklejam przepis z tej strony internetowej. Powiem tylko, ze nigdy nie robiłam, a wyglądają...Dość trudno ;))
Podzielę się wrażeniami jak zrobię.
Jak zrobić laseczki ? Gotując w garnku syrop z cukru, wody , łyżki masła do temperatury 260 st c. Po wylaniu masy na marmurową powierzchnię- lub talerz, należy ją nieco ostudzić a następnie rozciągać w dłoniach aż zbieleje i nada się do formowania laseczek. Podczas rozciągania w dłoniach dodawać barwnik.
Przepis wzięłam stąd: http://bakerlady.blogspot.com/
Miło, bardzo!! Zainspirować kogoś. Szczególnie osobę, która mnie inspiruje tak często...
;)))
Dobranoc :)
Kitty, moich również :)
OdpowiedzUsuńLenorek, jakże by inaczej!
Gosia Myślicka, to samo pomyślałam. Kiedy??? Już? Jak to możliwe?
Tonia, fajnie :) Pierwszy taki na moim blogu. Dziękuję za przepis, choć brzmi jak prawdziwe wyzwanie. Mam nadzieję, że znajdzie się na naszej adwentowej liście.