2 listopada 2013

Listopad

Dzieci spoglądają w płonące oczy dyni, a ja wycinam czarne nietoperze.
Pieczemy ciasteczka i wieszamy na ścianie małe duszki.
Wieczorem idziemy na cmentarz. 
Pusto i cicho.
Moje myśli unoszą się nad kolorowymi światełkami zniczy.
Wspomnienia tych, których dzisiaj nie ma.
Smutek skrada się na palcach, gdy dziecięcy głos wyrywa mnie z zamyślenia.
Mała dłoń wsuwa się do mojej dłoni.
Czas wracać.

16 komentarzy:

  1. Widac ze maluchy super sie bawia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ci których nie ma będą żyli w Naszych sercach - dopóty, dopóki o nich pamiętamy, rozmawiamy o nich i myślimy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Choć wspomnienia blakną niczym fotografie.

      Usuń
  3. Chwila melancholii jest potrzebna... dobrze jednak, że masz tę małą dłoń... która oderwie... każe wracać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tym samym pomyślałam, kiedy usłyszałam głos Młodszej Siostry.

      Usuń
  4. Tak pięknie to napisałaś że sama na chwilę się 'zawiesiłam' :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pięknie napisane ^^
    Sama ostatnio podwójnie doceniam obecność tej małej dłoni ... jakże pomocnej w całym tym zgiełku i chaosie ... nie pozwalającej zapomnieć o tym co w życiu ważne.
    Dobrze że je mamy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mały uśmiech potrafi rozjaśnić najbardziej ponury dzień. Dobrze, że je mamy :)))

      Usuń
  6. Jedno zasadnicze pytanie. Dlaczego, ja nie robię takich cudownych zdjęć? Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Chyba nic nie sprawia mi większej przyjemności niż fotografowanie :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję ;)