Są takie dni, kiedy nic nie układa się po naszej myśli. Kiedy czas mija za szybko, praca zbyt wolno, samochód nieposłusznie wpada w pierwszą napotkaną zaspę śniegu. Dni pomyłek, pochopnych decyzji i innych nieoczekiwanych "atrakcji". W takie dni najchętniej zaparzyłabym sobie dzbanek gorącej herbaty (z cytryną koniecznie), wtuliła się w koc w fotelu przy kominku i zaczytała. Dobra książka jest dobra na wszystko ;) Niestety takie całodniowe zaczytanie pozostaje w sferze marzeń, a ja wstaję i wychodzę niepowodzeniom na przeciw. Z lepszym lub gorszym skutkiem. Wczoraj zdecydowanie z gorszym :(
Kiedy wieczorem po całym dniu mniejszych lub większych niepomyślności złamałam wtyczkę od zasilania dysku zewnętrznego, myślałam, że już nic gorszego wydarzyć się nie może. Jakże się myliłam! Swój błąd postanowiłam naprawić, próbując podłączyć do dysku kabel od swojego laptopa. Zabrakło chwili zastanowienia. Analizy konsekwencji. Spaliłam dysk, a z nim dane i zdjęcia z ostatnich sześciu lat. WSZYSTKIE. Nie pytajcie jak się dzisiaj czuję. Dysk znalazł się w dobrych rękach, które BYĆ MOŻE tchną w niego życie. Trzymajcie kciuki.
Kiedy wieczorem po całym dniu mniejszych lub większych niepomyślności złamałam wtyczkę od zasilania dysku zewnętrznego, myślałam, że już nic gorszego wydarzyć się nie może. Jakże się myliłam! Swój błąd postanowiłam naprawić, próbując podłączyć do dysku kabel od swojego laptopa. Zabrakło chwili zastanowienia. Analizy konsekwencji. Spaliłam dysk, a z nim dane i zdjęcia z ostatnich sześciu lat. WSZYSTKIE. Nie pytajcie jak się dzisiaj czuję. Dysk znalazł się w dobrych rękach, które BYĆ MOŻE tchną w niego życie. Trzymajcie kciuki.
Szkoda, że nie lubię czekolady. Podobno jest doskonała na poprawę humoru. Ale może znacie inne sprawdzone metody?
Na szczęście mam w domu Małą Pocieszycielkę, która widząc moją zmartwioną minę przyszła, objęła mnie i stwierdziła:
E: "Mamo nie martw się. Nie jest źle. Jest dobrze. Wszystkiego najlepszego! Sto lat, sto lat..."
Te ostatnie słowa wyśpiewała ;) Nie mam pojęcia, skąd bierze takie pomysły, ale potrafi przywołać uśmiech na mojej twarzy. Nawet w taki dzień.
p.s. Zdjęcie cukierka zrobiłam na czarnym blacie - tym samym, co zawsze. Ale chyba nie zgadlibyście, prawda? Pierwsze z serii nieutraconych.
na poprawę humoru: polubić czekoladę! a zdjęcia to tylko zapisane na twardym dysku wspomnienia, których z pewnością nikt nie usunie z Twej pamięci!
OdpowiedzUsuńtrzymaj się Ewo!
:)
E.
Ewo, nie wiem skąd to wiem ale wiem. Uda się to wszystko odzyskać. Na pocieszenie - jakiś czas temu straciłam wszystkie fotki z pewnego bardzo ważnego roku. Cały pierwszy rok z życia mojego synka. Nie bez trudu i stresu, ale udało się :) Okoliczności były trochę inne, ale równie niespodziewane ma się rozumieć. 3mam kciuki za powodzenie!
OdpowiedzUsuńTo ja zamiast czekoladą, częstuję cię milionem pysznych owsianych ciasteczek! Co Ty na to?:))
OdpowiedzUsuńEwa, nawet jeśli nie uda się tych zdjęć odzyskać (oby jednak się udało!), to tak jak napisała Enchocolatte - masz je wszystkie w swojej pamięci i nic tego nie zmieni!
Trzymam kciuki. też bym się zmartwiła, ale dadzą radę na pewno odzyskać :)
OdpowiedzUsuńKiedys w Sylwestra zmienialismy system w komputerze w ktorym prowadzilam pamietnik od czasu narodzin syna.. zeby pamietac, nie zapomniec a z braku czasu nigdy wszystkiego nie zdazylam przepisac... jeden przycisk i nie zostalo nic... Sylwester mialam szampanski ze lzami w oczach...! Mam nadzieje Ewo, ze jeszcze da sie cos zrobic, sa specjalisci co robia cuda i tego Ci zycze...!!! M
OdpowiedzUsuńEwuniu- trzymam wszystkie moje palce za dobre ręce tego ,kto naprawia Twoj dysk- wierze ,ze sie uda ! Jak dobrze,ze Twoj osobisty dysk zdrowy,to najwazniejsze w zyciu-sciskam
OdpowiedzUsuńNawet nie wiesz jak mi przykro. Ja kiedyś przez pomyłkę wykasowałam katalog, cały, i straciłam tylko rok zdjęć a sześć lat musi boleć ogromnie.
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki za tego komputerowego magika, może uda mu się coś uratować.
Ciepłe uściski ślę!
Dziękuję Wam! Mam nadzieję, że tyle dobrych życzeń MUSI się spełnić.
OdpowiedzUsuńEnchocolatte, próbowałam polubić czekoladę - nic z tego. Ale na pewno wywmyślę sobie jakiegoś alternatywnego kulinarnego pocieszacza ;)
Kasiela, liczę na Twoje przeczucie!
Goś, owsiane ciasteczka brzmią bardzo dobrze - na pewno o niebo lepiej niż czekolada ;) Dziękuję!
Lila, dziękuję - liczę na tego pana ;)
Mamsan, mam nadzieję na takie właśnie cuda, a wiem, że się zdarzają!
Burdzia, uważaj na paluszki! Musisz przecież namalować dla nas Anioła! Może jak będziemy mieli takiego Stróża w domu, więcej dysków nam nie padnie ;)
Patrycja, dziękuję! Będę szczęśliwa z każdego odzyskanego zdjęcia.
Pozdrawiam!
Ewa
O rany... Ewo okropnie mi przykro :( Pozostaje mi mieć nadzieję, że odzyskasz swój spory kawałek życia i wspomnień :*
OdpowiedzUsuńA na smutek najlepszy uśmiech swojego Dziecia :)
Witam! Jestem nowa na tym blogu i tak w ogole nowa ze swoim blogiem:) Jeszcze troche niesmialo,bo ucze sie od podstaw.Od pewnego czasu zagladam do Ciebie i jeszcze do paru innych osob,ktore sa tutaj czestymi goscmi.Pozwolilam sobie dolozyc do ulubionych kilka z tych pieknych blogow,gdzie zamieszczane sa cudowne zdjecia i posty.Ja to taki amator jestem:)z tym fotografowaniem. Bardzo podobaja mi sie Twoje zdjecia i rowniez mi przykro,ze je stracilas.Wiem,ze to tylko dysk,a wazne jest to co w sercu,ale te wspomnienia...uchwycone fajne momenty...ulatuje to szybko z naszej glowy.Mam nadzieje,ze te "dobre rece" je uratuja.Pozdrawiam serdecznie!
OdpowiedzUsuńNa poprawę humoru polecam zakupy. Wiem jak się czujesz, sama chyba bym się zapłakała tracąc zdjęcia. Ale może się uda je odzyskać. Trzymam kciuki!!!
OdpowiedzUsuńPolka, masz rację - dziecięce uśmiechy potrafią rozjaśnić najsmutniejszy dzień. Ale właśnie tych dziecięcych zdjęć najbardziej mi szkoda ;(
OdpowiedzUsuńEmocja, witaj! Dziękuję za miłe słowa ;)
Elamika, zakupy marzą mi się od dawna! Niestety będą musiały poczekać. Teraz na pierwszym miejsu listy zakupów pojawił się nowy dysk zewnętrzny ;)
Ewo naprawdę wierzę, że uda się je odzyskać :*
OdpowiedzUsuńJa tez. Tym bardziej, że mąż informatyk mi tu podpowiada, że to poszła elektronika, a dane są. I da się. Tylko muszą byc dobrzy magicy ;).
OdpowiedzUsuńNawet jak sformatujesz dysk, to dane się da odzyskać.
Polka, :)))
OdpowiedzUsuńLila, niestety to nie elektronika poszła ;( Okazało się, że elektronika miała zabezpieczenie, a dysk nie! Pan pokazał mi niespaloną elektronikę i spalony dysk. Ale moja wiedza na ten temat jest bliska zeru. Czekam na sms-a od mojego magika. Powiedział, że jeśli uda mu się coś zdziałać wyśle mi wiadomość nawet w środku nocy ;) Takie wiadomości mogę odbierać o każdej porze!
Aha, myslałam, że skoro napięcie, to elektronika..no nic, trzymam kciuki!
OdpowiedzUsuńEwo, właśnie przeczytałam. Straszne. Bardzo mi przykro. I kciuki trzymam!!! Jestem dobrej myśli. Teraz nie takie rzeczy potrafią:)
OdpowiedzUsuńDelie, dziękuję.
OdpowiedzUsuńCześć Ewuś, to ja stawiam ten dysk zewnętrzny i lecimy na zakupy:-)
OdpowiedzUsuń