3 czerwca 2012

Czasami szkoda mi słów niezapisanych, myśli nieuchwyconych w locie, kadrów, które już na zawsze tylko w mojej głowie. Czasami oglądam się wstecz i trudno mi znaleźć wspomnienia, zbyt już wyblakłe i jakby nie moje.
Dlatego lubię to miejsce i dlatego tak trudno mi się z nim rozstać.


Dzień dziecka w tym roku niepogodny, ale radosny.
Osłodzony lodami i ulubionymi bajkami.
Zdecydowanie szczęśliwy.
A potem weekend i zaległy prezent.
Spełnione marzenie całej trójki.
Ich uśmiechy do niezapomnienia.
Zachwyt w oczach bezcenny.
I ta odrobina niedowierzania w pierwszej chwili :)
Za naszym domem stanęła ogromna trampolina.
Zburzyła całą koncepcję ogrodu, która powoli rodziła się w mojej głowie, ale okrzyki radości dobiegające nieustannie zza okna rekompensują wszystko.




Dzisiaj zajadaliśmy się czereśniami z ogrodu za płotem.
Pysznie było.
Smaki lata obudziły się w mojej głowie.
Czekam na więcej ;)

Dobrej nocy!

20 komentarzy:

  1. Trampolina!
    Domyślam się co się działo :-))))
    Ucałowania dla wszystkich.

    OdpowiedzUsuń
  2. My dziś hopsasałyśmy na trampolinie i...
    jak zaczęłam czytać o spełnieniu marzeń i o niedowierzaniu
    to trampolina była moją pierwszą myślą.

    Udanego tygodnia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba większość z nas właśnie po to prowadzi blogi. Bardzo, na prawdę bardzo lubię Twój.
    Twoje myśli i to, jak je zostawisz.
    A taka trampolina to chyba marzenie wszystkich mniejszych i większych ;)
    Wyobrażam sobie to szczęścicie. Te oczy. Ojej... :)))

    OdpowiedzUsuń
  4. ... to dlatego tak lubię to miejsce :)

    OdpowiedzUsuń
  5. :) mam nadzieję, że skakaliście wszyscy :), Ty też :)

    OdpowiedzUsuń
  6. trampolina-marzenie! choć mój wiek raczej mało" dziecięcy";), więc i z realizacją trudniej...fryzura dziewczynki na 1 zdjęciu - cudowna ( wiem, że to niby "zwykły francuski" ale samej mi trudna tak siebie uczesać, drugą osobę - inna sprawa;D
    pięknie dziś u Ciebie...tak letnio a kolczyki z czereśni noszę do dziś, jak jest "sezon"

    pozdrawiam z Piernikowa:)

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja lubię Twoje miejsce;)

    OdpowiedzUsuń
  8. szczęście dzieci jest najważniejsze:)))
    radość dzieci pewnie niezapomniana...
    pozdrawiam ciepło w ten chłodny i ponury dzień

    OdpowiedzUsuń
  9. U mnie wielką miłośniczką trampoliny jest młodsz córka. Wczoraj zaliczyła tą atrakcję na festynie ( 5zł/5 mni.) Chyba bardziej opłaci się zainwestować we własną ogrodową. Chociaż może wtedy przestanie być już tak wielką frajdą?

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja sama bym poskakała na takiej - tylko nieco większej trampolinie :)
    A niezapisane myśli, nieutrwalone kadry.. szkoda mi ich, ale te, które uda się złapać i uwiecznić są na blogu. Właśnie po to :)

    OdpowiedzUsuń
  11. oj,zjadlabym czeresni...ale te przed mym balkonem jeszcze niedojrzale...:(

    OdpowiedzUsuń
  12. ślicznie :) Uwielbiam takie delikatności :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jeju, trampolina...! Ja też bym chciała...! Okrzyki mówią same za siebie:)
    I taka mamę na co dzień bym chciała, aby mi plotła takie cudowne warkocze... Kiedyś plotła...- lubiłam, prosiłam... Teraz nie jest na co dzień...:(
    Pozdrowienia, Ewo!

    OdpowiedzUsuń
  14. i ja chcę trampolinę, mimo, że nie mam dzieci ;)) mam za to dużo ogrodu, który i tak jest z założenia zaburzony;))
    uściski czereśniowe!!
    J

    OdpowiedzUsuń
  15. U nas też prezentem na Dzień Dziecka dla całej trójki została trampolina, dostali ją awansem w połowie maja. Mamy już efekt uboczny w postaci jednej złamanej ręki, ale wszyscy nadal skaczemy (łącznie z posiadaczką łapki na temblaku).
    Pozdrawiam ciepło i skocznie :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. moje dziecko by oszalało za trampoliną, ale nawet balkonu nie mamy :) niech poskaczą trochę w imieniu mojej :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję ;)