9 maja 2012

Wstążka Wisły na dobranoc ;)

I Kraków z nieco innej perspektywy niż zwykle.

Nie lubię latać, ale kiedy już zgaśnie sygnalizacja zapiąć pasy, a w dole pojawiają się pierwsze chmury, tak...wtedy na jakiś czas potrafię zapomnieć, jak bardzo się boję.
Dobrej nocy ;)

Lubię

Lubię wiosenne i letnie burze. Te drugie najbardziej. Gdy byłam dziewczynką, siadałam w czasie burzy w otwartym oknie balkonu i patrzyłam jak krople deszczu rozbijają się o posadzkę. Słuchałam, jak stukają o parapet i czekałam na kolejny błysk, który na ułamek sekundy przetnie granatowe niebo. Nigdy nie bałam się piorunów ;) Uwielbiałam zapach deszczu i zapach ziemi po burzy. A kiedy w końcu wychodziło słońce, rozglądałam się po niebie w poszukiwaniu tęczy. To były naprawdę fajne czasy.

Czasami sami robimy sobie tęczę ;)
Też jest fajnie. Prawie tak jak kiedyś.

Rozmowa Młodszej Siostry i Chłopca w  czasie ostatniej burzy:
- Widziałam pioruna! ... Ale go nie słyszałam... Dziwne. Chyba był jakiś popsuty.
- Ja też widziałem pieruna!



Udanego dnia!

8 maja 2012

Trochę turkusów na niepogodę

Za oknem przenikający chłód i deszcz. Pięć stopni w maju to naprawdę niewiele.
Zaparzam dużą latte i przywołuję w pamięci turkusowe migawki z kwietniowego weekendu.
Pomaga ;)




Parking marzeń ;)



Udanego dnia!

7 maja 2012

Kiedy czas przyspiesza. Up ;)

Update.
I przepis na tartę z rabarbarem ;)

W takie dni, jak dzisiaj, kiedy czas płynie zbyt szybko, kiedy krzątam się między niedopitą kawą a niedojedzoną kanapką, odpisując na maile, których lista wydaje się nie mieć końca, kiedy od kolejnej strony książki dzieli mnie kilkanaście godzin i milion spraw, w takie dni lubię przypomnieć sobie leniwe majowe popołudnie i smak tarty z rabarbarem, który właśnie dojrzewa w ogrodzie Przyjaciółki.

Ot, mały przerywnik. Tak bardzo potrzebny w pochmurny poniedziałek.



Udanego dnia!

6 maja 2012

Maj.

Podoba mi się ten maj. Mógłby się maić w słońcu cały miesiąc. Wieczory jak marzenie, lemoniada z listkami świeżej mięty wypita w ogrodzie pod białym parasolem, światło zaplątane w dziewczęce włosy jak cienkie złote nitki... Cisza po horyzont i płatki jabłoni spadające pod stopy niczym wiosenny śnieg. Chwytam ostatnie chwile majowego długiego weekendu i powoli wracam do rzeczywistości ;)
A jak udały się Wasze majówki? Mam nadzieję, że były doskonałe!











27 kwietnia 2012

Bon week end!

Niech będzie słoneczny i ciepły.
Chyba nic więcej do szczęścia mi nie trzeba ;)
Wystawię twarz do słońca, posłucham jak szumią jabłonie w sadzie i zapomnę o wszystkim.
Choć na chwilę.
Będę patrzyła w niebo i wzdychała do balonów, które hen wysoko, zrobię tiramisu i nie będę myślała o diecie. Będę podlewała poziomki i truskawki, które wczoraj zasadziliśmy, a w sobotni wieczór siądziemy z Gośćmi przy ognisku. Przypomnę sobie smak i zapach pieczonych ziemniaków ;) 
Naprawdę dobrze zapowiada się ten weekend.
Tak dobrze, że być może nie będę tęskniła za ciepłą, turkusową wodą.

26 kwietnia 2012

Egzamin

Pierwszy egzamin Starszej Siostry. Niby nic, spotkanie jakich wiele, kilka pytań i kilka odpowiedzi. A jednak kiedy rozmowę nazwiemy egzaminem, wszystko się zmienia. Pojawiają się motyle w żołądku i niepokój w duszy. Nawet jeśli na wszystkie pytania odpowiada się śpiewająco.

Przedwczoraj, w drodze do szkoły:

- Mamo, chciałabym, żeby już była niedziela.
- Żeby było już po egzaminie?
- Właśnie... Wiesz, teraz przydałaby mi się ta szkarlatyna.



Za moim oknem wiosna rozkwita i pachnie. Dokładnie taka, na jaką czekałam ;)
A w powietrzu unosi się obietnica wspaniałego, długiego, majowego weekendu.

Udanego dnia!

24 kwietnia 2012

Cyprus Coffee

Parzona w małych miedzianych dzbanuszkach zwanych mbrikia, ze świeżych, drobno mielonych ziaren, zwykle pochodzenia brazylijskiego. Mocna, podawana ze szklanką zimnej wody. Na życzenie słodka - glykis, średnio słodka - metrios lub gorzka - sketos. Ktoś się skusi?



Udanego wtorku!

18 kwietnia 2012

Marzy mi się...

Więcej wiosny.


I mniej kilogramów :)
Kiedy za oknem szaro, buro i mokro, piekę i gotuję.
A potem dochodzę do wniosku, że brakuje mi kilku centymetrów ;)



17 kwietnia 2012

Czasami.

Czasami Chłopiec sam smaruje masłem chleb, kroi owoce lub obiera jajko w wielkim skupieniu.
Czasami mówi mi, że mnie kocha.
Czasami przybiega boso do naszego dużego łóżka.
Wtulam się wtedy w Jego zapach, a moje stopy szukają pod ciepłą kołdrą Jego małych zimnych stópek.
Lubię te chwile, które zdarzają się czasami.
Dobrej nocy.



Zapach czekolady

Można nie lubić czekolady, można być na diecie i mieć silne postanowienie na ten tydzień. Można. Ale kiedy zapach czekoladowych babeczek rozpływa się po całym domu, trudno się oprzeć. Zjadłam jedną. Niemal wytrawna ;) Umiarkowanie słodka, mocno czekoladowa. Zostały jeszcze trzy, ktoś chętny?



Ekspresowe babeczki czekoladowe.

4 jaja
150ml oleju z pestek winogron
3/4 szklanki fruktozy
1 i 1/3 szklanki mąki
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
1/2 łyżeczki cynamonu
2 łyżki ciemnego kakao

Jaja, olej i fruktozę zmiksuj na jednolitą masę. Mąkę dokładnie wymieszaj z sodą, cynamonem i kakao, a następnie powoli dodawaj do masy, ciągle mieszając, aż wszystkie składniki dokładnie się połączą. Rozgrzej piekarnik do 180 stopni, nakładaj ciasto do foremek wypełniając 1/3 ich objętości i piecz ok 10 minut.

Myślę, że można do ciasta dodać kawałki gorzkiej czekolady, rodzynki lub orzechy. Można babeczki posypać cukrem pudrem i podawać jeszcze ciepłe z dużą latte.

Smacznego!



PS I jak doskonale komponują się z naszą nową czekoladową sofą!

16 kwietnia 2012

Mokry weekend.
A jednak poszliśmy na spacer.
Dostałam małą garść kaczeńców.

Wracając do domu, Chłopiec martwił się, że tata zmoknie i będzie cały podeszczony.
Miał rację. Wszyscy wróciliśmy mokrzy i cali podeszczeni ;)
Ale to był naprawdę fajny, wiosenny spacer.




To zdjęcie zrobiła nam Młodsza Siostra. Zakładam, że głowy miały być na swoim miejscu, ale lubię je właśnie takim, jakie jest ;)



A nie mówiłam, że wiosna? Po horyzont.





Dzisiaj nadal deszczowo, ale kiedy pomyślę, że za tydzień o tej porze będę piła kawę na tarasie z widokiem na morze, od razu czuję się lepiej :)

Udanego tygodnia!

13 kwietnia 2012

Weekend. Wiosna. Tulipany.

Za oknami trochę słońca, trochę chmur. Wiosna, która dopiero się budzi. Ciągle jeszcze bardziej szara niż zielona.











Na moim stole kolejny bukiet tulipanów.
Nie pachną babeczkami cytrynowymi, ale pachną wiosną i ziemią. Lubię zapach ziemi.
Pachną kwiatami, które rosły z babcinym ogródku.


Udanego weekendu Wam życzę!

PS Pamiętacie, że dzisiaj piątek 13-go? Lubię ten dzień :)

11 kwietnia 2012

10 kwietnia 2012

Świąteczne migawki

Chyba nie przytyłam w te święta.
Założyłam za to wysokie obcasy i z zadowoleniem stwierdziłam, że nowe buty okazały się wygodne ;)
Dzieci i pisanki. Lubię.




Byłam pewna, że Chłopiec pomaluje swoje jajko na różowo!


Kilka moich kropek w dłoni Chłopca. :)


Kolorowe mazurki złapane na kuchennym parapecie.



I okruchy wielkanocnego stołu.



Mój urodzinowy tort. Makowo-kawowy. Pyszny!


Jajka faszerowane before& after ;)



A na deser pascha. Mój absolutny faworyt.



Mam nadzieję jutro wrócić do normalnego życia. Dzieci w szkole i w przedszkolu, a ja w pracy i w wolnych chwilach z Wami. Mam astronomiczne wirtualne zaległości i wielki apetyt na ich nadrabianie ;)

Uściski poświąteczne!