Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DIALOGI. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DIALOGI. Pokaż wszystkie posty

15 listopada 2013

Ech.

Straciłam dzisiaj połowę zdjęć z ostatnich dwóch dni.
Ważnych.
Dopijam kawę i wracam do pracy.
Nadrabiam stracone.
Mam nadzieję, że ten dzień jednak będzie dobry.
Mimo wszystko.


Budzę Młodszą Siostrę, która jeszcze w półśnie obejmuje mnie ciepłymi ramionami.
- Jesteś taka kochana. - mruczy zaspanym głosem.
Uśmiecham się.
Mimo wszystko :)
W zabieganiu, zmęczeniu, szarej codzienności, takie chwile są niczym małe światełka,
które każą się na chwilę zatrzymać i pochylić nad tym, co naprawdę ważne.

9 listopada 2013

Sobota.

Słodka sobota.
Czekamy na gości.
Odkurzam analogowy aparat i znajduję przeterminowaną kliszę.
Kupuję książkę na listopadowe wieczory, zaparzam herbatę w ubranym dzbanku.
Dobrze, że to będzie długi weekend.
Bardzo go potrzebuję.
Dobrego!


 Młodsza Siostra stara się przekonać Chłopca, żeby rozwiązywał z nią zadania matematyczne.
- Nie chcę - odpowiada Chłopiec.
- A zagramy w litery i cyfery?
- Nie.
- A w skojarzenia?
- Nie.
- A w zagadki?
- No dooobra.
- Ok, to ile jest 9 +4?

Bo świat kręci się wokół matematyki :)

29 października 2013

Spacer.

Nie tak sobie wyobrażałam koniec października.
Nie tak pięknie.
Zabieram Starszą Siostrę na spacer, gonimy słońce wśród traw.
Robimy zdjęcia, śmiejemy się, mrużymy oczy, odgarniamy włosy z twarzy.
Cisza po horyzont, siwy dym nad polami i zapach palonych traw.
Koniec lata, myślę.
A przecież listopad już puka do drzwi.

Wracając ze szkoły zapominam o zakupach, które miałam zrobić z Młodszą Siostrą.
Mijając pobliskie delikatesy Dziewczynka pyta z wyrzutem:
- Nie zajadasz do sklepu?
Zajadam, a jakże!


Bazie. Sama nie wiem - pierwsze czy może ostatnie?



25 października 2013

Piątek.

Jak dobrze, że już piątek. 
Spaceruję mokrymi ścieżkami, wołając psa, który znika we mgle.
Wszystko dzisiaj siwe i niewyraźne.
Liście pachną deszczem.
Spadają ostatnie jabłka.
Jesiennie bardzo.

W weekend trzeba usiąść przy kuchennym stole, a może przed kominkiem.
I podjąć ważne decyzje.
Bo czas goni.

Chłopiec, spiesząc się na spotkanie z kolegą, zbiega po schodach ze szczoteczką w buzi.
 - Resztę ząbków umyję w przedszkolu, dobrze?

19 października 2013

Sobota.

Szukając kart z angielskim alfabetem trafiam na stronę mrprintables. 
Jak dobrze, że są takie miejsca :)


Sobota mija zbyt szybko.
Wielkie jesienne porządki pochłaniają nas bez reszty.
Kiedy wieczorem siadamy do stołu, pytam Młodszą Siostrę, co chciałaby zjeść na kolację.
- Mientką bułeczkę! - odpowiada :)
Ciekawe, co sobie zażyczy na niedzielne śniadanie.
Może jabułko?

15 października 2013

Październikowe migawki.

Zbieramy liście, układamy pociągi z kasztanów, zrywamy pierwsze jabłka w naszym ogrodzie. Piękne, czerwone :) 
Chłopiec od czasu do czasu porywa mój aparat i zatrzymuje w kadrze kawałki jesieni. 

- Mamo, już wiem dlaczego Drakula nie żyje - oznajmia Starsza Siostra wsiadając do samochodu.
- Dlaczego???
- Umarł na AIDS. Tak myślę. Bo wiesz, on pił krew innych ludzi, więc w końcu musiał zarazić się HIV, a potem zachorował na AIDS i umarł.

Jasne. Pierwsze lekcje na temat nieznanych dotąd chorób robią wrażenie. 
Ale żeby tak zgrabnie wkomponować w temat transylwańskiego hrabiego?

(Ostatnie zdjęcie made by Chłopiec :)

Za oknem październik pachnie mokrymi liśćmi,
szumi i szeleści.
Dzisiaj jesiennie, sennie.
W sam raz na dobranoc.

13 sierpnia 2013

Starsza Siostra od dwóch dni na kolejnym obozie. Nie zdążyłyśmy się sobą nacieszyć, ani nawet wybrać na prawdziwie długi spacer. Dobrze, że są telefony. I że głos po drugiej stronie uśmiechnięty.

























Młodsza Dziewczynka z kolei pokochała hulajnogę. Jedną konkretną w konkretnym sklepie i tylko o takiej marzy. Mknąc przez sklepową alejkę woła do nas:
- Zobaczcie! Śmigam na niej jak wiatr! I jestem pełna równowagi!

2 sierpnia 2013

Żaglówka

Podążając za marzeniami trafiamy do małego sklepiku, w którym Chłopiec wybiera drewnianą żaglówkę. O takiej właśnie marzyłem! Wracamy zmęczeni, ale szczęśliwi, bo wbrew wszelkim naszym wyobrażeniom o bogactwie pamiątek w nadmorskich włoskich miasteczkach, zdobycie żaglówki graniczy z cudem.

Dzisiaj znajduję ją na brzegu wanny i wracają wspomnienia tamtego gorącego, wakacyjnego dnia. Zdążyła już pływać w basenie i w zimnej górskiej rzece, brała udział w bitwach z okrętami pirackimi i polowaniach na rekiny. Mała dzielna żaglówka. Nie zabawka, jak zapewniał nas sprzedawca. A jakże, myślę sobie, to przecież łódka do zadań specjalnych :)

























Pewnego dnia Chłopiec, rozgrywając kolejną piracką bitwę, rozlewa wodę z wanny na pół łazienki. Na mój widok stara się oswoić fale i woła do figurek na okręcie:
- Jezus piracki ucisza burzę!
Że niby to cale zamieszanie to nie Jego sprawa :)

Dobranoc.
I weekendu dobrego!

30 lipca 2013

Małe radości, małe tęsknoty

























Zanim nadejdzie zima dostanę pewnie jeszcze dziesiątki mniejszych i większych polnych bukietów. Nie sposób się nie uśmiechnąć, kiedy zostaje się tak obdarowanym z rzuconym mimochodem, a jednak bardzo szczerym kocham Cię, wiesz? Wiem. Zawsze wiedziałam. Nawet, gdy się na mnie złościsz, a ostatnio zdarza się to częściej niż bym chciała, wiem bardzo dobrze, że tak właśnie jest. Że zanim zaśniesz, przestaniesz się dąsać, a nad ranem i tak wrócisz do naszego dużego łóżka ze swoją poduszką i drugą połową snu. 

Nadszedł zbuntowany czas testowania i przekraczania granic. Uzbrajamy się w cierpliwość, czytamy, rozmawiamy. Z naszych rozmów dowiaduję się wielu ciekawych rzeczy :)

- Lubię tylko Konrada.
- Lubiłeś też Antosia.
- Tak, ale on już się nie wygłupia. Jest teraz bardzo grzeczny.

Wszystko jasne. Tylko wypatrywać dnia, jak Konrad przestanie lubić Chłopca lub sam dołączy do tych bardzo grzecznych i przestanie być fajnym kolegą. Życie. Małe radości i małe tęsknoty. Choćby za Tatą, który wraca z pracy wieczorem, wypatrywany i wyczekiwany z niecierpliwością.

- Kieeedy przyjedzie tata?
- Za chwilę.
- A kiedy będzie za chwilę?

I tak mijają nam wakacyjne dni bez Dziewczyn. Czas dla Chłopca, wieczory dla siebie, trochę zbyt pusto i cicho, ale wiem, że jeszcze zatęsknię za taką ciszą. Chwytam chwilę i skreślam kolejny dzień w kalendarzu, z niedowierzaniem odkrywając, że lipiec ma się już ku końcowi i sierpień puka do drzwi.

29 maja 2013

Portret

Z okazji Dnia Matki Młodsza Siostra podarowała mi mój portret.
Zarys ust z początku XX wieku, które ktoś jednak rozweselił i śmiałą kreską rozciągnął w uśmiechu :)
Zalotność rzęs oszałamiająca!
I pomyśleć, że tak właśnie widzi mnie Dziewczynka.
Miłe. Szalenie miłe.









































Potrafi narysować portret, ale nie tylko ;)
W porannych podskokach wpada pewnego dnia do kuchni wołając:
- Mamo, umiem już gimnastykę! Świetnie robię rozgwiazdę.

Innym razem rzuca z tylnego siedzenia samochodu:
- Mamo, potrafię już dodawać i oddawać. Możesz mnie zapytać do dziesięciu!

Potrafi.
Naprawdę.
I w swojej własnej ocenie większość rzeczy robi ŚWIETNIE :)
Oby z tej pewności siebie nie wyrosła.

16 maja 2013

Wiosna

Pies leniwie przeciąga się w słońcu.
Bose stopy, baleriny i ciemne okulary.
Zapach pierwszych truskawek na targu i smak pierwszych szparagów.
Jabłonie i czereśnie gubią ostatnie płatki, które wiatr porywa w nieznane.
Wiosna znowu nas rozpieszcza.






























Młodsza Siostra dostała w prezencie białą bluzkę, którą natychmiast chce przymierzyć.
- A jakie spodnie? - pytam
- Do białej bluzki białe będą świetne. - odpowiada - Będę wyglądała jak pietruszka! - dodaje z zachwytem.

13 maja 2013

(nie)pogoda

Kolejne dni gasną, maj rzuca nam chłodne spojrzenie, a ja zaparzam kawę i nadrabiam zaległości. Dzieci lubią parasole, kalosze i ślimaki, które w mokre dni pokazują rogi. Brną śmiało przez ogrodowy trawnik dźwigając na plecach swoje pokręcone domy. Atrakcje chmurnych, wilgotnych dni, za którymi wcale nie tęsknię. Mam ochotę rozpalić w kominku i poczytać książkę.
























Zamiast tego przeglądam plik karteczek z małymi dialogami do niezapomnienia.

Młodsza Siostra organizuje przedstawienie w salonie, a Chłopiec dopytuje, jaka rola Jemu przypadnie.
- Będziesz koniuszkiem filmu - stwierdza Dziewczynka takim tonem, jakby to było bardziej niż oczywiste.

Budzę Chłopca, który z rozmarzoną miną zaczyna mi opowiadać swój wspaniały sen. Opowieść kończy słowami: I nagle zaczął się zacinać, zacinał się, zacinał, a potem zaciął się i wyłączył.

14 kwietnia 2013

A wieczorem lubimy...

Woda wydaje się być naturalnym środowiskiem moich dzieci.
Liczymy sekundy wytrzymane na bezdechu, oglądamy pomarszczone palce, nurkujemy, szukamy utoniętych zabawek i nigdy, przenigdy kąpiel nie trwa wystarczająco długo.



























- Jestem piratem! - oznajmia Chłopiec Młodszej Siostrze - Groźnym piratem! A Ty kim jesteś?
Dziewczynka, szukając zapewne roli godnej groźnego pirata, zastanawia się przez dłuższą chwilę, po czym z zachwytem oświadcza: Boginią chaosu!

Można utrzeć nosa piratowi? Można!
Dobrej nocy :)

11 kwietnia 2013

Kwietniowe migawki

Kilka dni temu poszłyśmy ze Starszą Siostrą na spacer w poszukiwaniu wiosny - pierwszych przebiśniegów i krokusów. Zamiast kwiatów znalazłyśmy deszczowe naszyjniki na gałęziach drzew, trochę zimy w zamarzniętej wodzie i misce przytulonej do śniegu.





























Dzisiaj świeci słońce, a ptaki przekrzykują się w promieniach słońca.
Fajnie jest :)
Młodsza Siostra przyniosła do domu nakrętkę pełną stokrotek, skakałyśmy w gumę i skakankę, a Chłopiec tłumaczył mi, co robię źle, próbując grać z Nim w baseball. Okazuje się, że prawie wszystko. Tata jest w tej kwestii niezbędny i niezastąpiony.


























W urodzinowy poranek dostałam trzy doniczki kwiatów i bukiet tulipanów, z życzeniami i ogromną laurką z siedmiu kartek, która powstała w trakcie solidarnej współpracy za moimi plecami :) Pierwsze takie pomysły, ogromnie wzruszające i szalenie miłe.
Po powrocie ze szkoły Starsza Siostra upiekła urodzinowe ciasteczka, które okazały się być wyśmienite. Podkradam pomysł, bo przepis wart polecenia :)

























Tak mija nam kwiecień.
Budzimy się powoli z zimowego snu.
Wracamy tutaj.
Mam stos karteczek z naszymi małymi dialogami :)
I silne postanowienie, że będzie więcej zdjęć.
Czas odkurzyć aparat :)
I czas odkurzyć kije do Nordic Walking.
Wiem to na pewno, a słowa Młodszej Siostry tylko mnie w tym utwierdzają :)

- Mamo, czy ty masz tłuszczyku troszkę, czy mi się wydaje? - spytała ostatnio spoglądając na moją talię.
Otóż wcale Jej się nie wydaje, niestety ;)

Dobrego dnia!

20 marca 2013

Marzec

- A wiesz co - odzywa się Młodsza Siostra - kocham cię.
- Ja Ciebie też.
- Ale na świecie są łodygi.

Tak nam mija marzec. Nie wiem, o co chodzi :)
Dzieciaki spragnione słońca i tlenu przewracają dom do góry nogami.
W salonie jedna sofa na dobre zamieniona w okręt piracki, druga w namiot i tratwę.
Zdarzają się też pikniki przed kominkiem, na wielkim kocu, z prowiantem ukradkiem wynoszonym z kuchni. W sypialni statek Chłopca pływa po niebieskiej kołdrze, której nie można pościelić, żeby nie zniszczyć wspaniałych fal (!), a nad statkiem od czasu do czasu zawisa poduszkowa chmura.
Byle do kwietnia. Byle do wiosny!



10 marca 2013

Kokon

- Mamo, ja nie chcę takiego zwykłego kokona. Chcę taki, jak ma Tyla!
- Tyla ma kokon?
- Tak. Ja chcę taki z kwiatem po środku i wisiorami, po bokach brylanciki, na to taki naszyjnik i welon i fryzura gotowa! A do tego pasuje biała sukienka. Taki kokon na imprezki.

Kok czy kokon. Co za różnica? Ważne, żeby nie był nudny :) I odpowiedni na imprezki.
Ciekawe, co jeszcze przed nami.








































Mru nie wraca.
A ja niezmiennie zerkam na pusty parapet.
Jadąc samochodem mijamy kota, który wydaje się być podobny do naszego.
- Zwolnij! - wołam do M.
- To nie nasz - pada szybka odpowiedź - nasz ma inne wąsy...

Czapka z głowy Kochanie. Nigdy bym kota po wąsach nie poznała :)


26 lutego 2013

Jemiołuszka

Młodsza Siostra przynosi z przedszkola jemiołuszkę, którą zrobiła z masy solnej.
Cudna jest :)

























Siadamy do kolorowania nut na pięciolinii i rozmawiamy o szkole.
Dziewczynka jako jedyna w swojej grupie jest leworęczna i widzę, że czasami z tego powodu jakby mniej szczęśliwa. Kupiłyśmy specjalne nożyczki, dzięki czemu życie stało się prostsze :) Nawet super specjalny ołówek (różowy!) udało się nabyć w Empiku.
A jednak temat od czasu do czasu powraca.

Chciałamby, żeby cały świat był leworęczny. - westchnienie.

Chciałabym, żeby to nie miało znaczenia.

Udanego wtorku!