Mróz szczypie w policzki.
Marzną dłonie bez rękawiczek.
Moje słowa wiszą jeszcze w powietrzu siwym obłokiem pary,
kiedy słyszę:
Wciąż jem za ciebie łyżki w przedszkolu.
Żeby nie zachorowałaś.
Uśmiecham się do siebie i do Dziewczynki ;)
Już mi cieplej.
Przed snem odkurzam wspomnienia z Toskanii.
Kilka migawek.
Zupełnie przypadkowych.
Sukienka w groszki, przerwa na papierosa...
Moje pierwsze włoskie wakacje.
Inaczej ;)


















































