Pamiętacie rozbitą brodę Starszej Siostry? W drodze do szpitala Dziewczynka cały czas mówiła o Niebieskim Koraliku, który sprawiłby, że broda sama się zagoi. Bez pogotowia, bez szwów i bez łez. Gdyby tylko był w tamtej chwili w dłoni Dziewczynki. Niestety, na pocieszenie miałam tylko białą chusteczkę na otarcie łez i obietnicę nagrody niespodzianki za to, że była taka dzielna. Bo była. Bardzo!
Dzisiaj już Dziewczynka nie pamięta o rozbitej brodzie, ale kilka osób pamiętało o Dziewczynce z rozbitą brodą ;) Od pewnego czasu nasza skrzynka na listy stała się nagle skrzynką pełną skarbów. Skarbów dedykowanych przede wszystkim Starszej Siostrze. Były życzenia od Kuby i od Zuzi, kartki i piękne dziecięce rysunki, najpiękniejsze i moje ulubione Anioły (ale o tym będzie osobny wpis :) i oczywiście Niebieski Koralik!
Kiedy dotarł do nas po raz pierwszy, przyklejony na zimową kartkę z różową wstążeczką, był pęknięty. Nie przetrwał trudów podróży Pocztą Polską ;( Dziewczynka jednak postanowiła, że to jest bardzo ważny i bardzo piękny Koralik, który należy zostawić na kartce, z wstążeczką i oprawić w ramkę ;) Tak właśnie zrobimy.
Kilka dni później przyszła kolejna koperta zaadresowana do Dziewczynki, z kolejnym Niebieskim Koralikiem - tym razem całym (!) - z książką i kilkoma zimowymi kartkami. Wzruszające są takie chwile, małe a tak wiele znaczące gesty, takie zwyczajne zimowe popołudnia, które dzięki Wam stają się nagle niezwykłe.
Dzisiaj specjalne podziękowania dla Was. Za te skarby znalezione w skrzynce pocztowej, za pamięć, za to, że w takich chwilach jesteście z nami bardziej ;) I dla Chłopca. Za Niebieski Koralik i za wstążeczkę w kolorze pudrowego różu, która szalenie spodobała się Dziewczynce. Za książkę, przy której śmialiśmy się w głos razem z Tatą i Dziewczynami. Za śniegowe kartki.
Pewnego dnia, kiedy jeszcze nie było Koralika, w drodze do szkoły rozmawiałyśmy i talizmanach i małych nieszczęściach, które z pewnością by się nie wydarzyły, gdyby taki talizman znajdował się w dłoni lub w kieszeni.
Mamo, kiedy już będę miała Niebieski Koralik, to pierwszą rzeczą, o którą Go poproszę, będzie, aby nigdy przenigdy nie tracił blasku i swojej magicznej mocy.
Że też Karolcia na nie wpadła na ten pomysł ;)
Na oknie kwitną hiacynty w kolorze wstążeczki ;), a za oknem od wczoraj powietrze pachnie wiosną! Jeszcze zimno, momentami mroźno, ale już wystawiam twarz w stronę słońca i czuję, że coś się zmienia. Nadchodzą cieplejsze dni, lepsze dni. Czekam na chwilę, kiedy wybiorę się na pierwszy spacer w rozpiętym płaszczu i bez czapki. Długi spacer!
Trochę mojej własnej pierwszej wiosny - na kuchennym parapecie, która rozkwita, pachnie i każdego dnia wprawia mnie w lepszy nastrój. Bo lubię kwiaty. Ogromnie!
Jeszcze zielone, zaledwie kilka dni temu.
I dzisiejsze, w porannym słońcu, które rozlewało się po całym domu i przypomniało mi, że czas najwyższy umyć okna!
Dzisiaj wybieram się do fryzjera ;) Ostateczna decyzja i radykalna zmiana - nie wiem jeszcze, jak będzie, ale będzie krótko! Trzymajcie kciuki, aby było dobrze ;)
Udanego dnia!