
Lokator na Kazimierzu to kolejne miejsce na mapie Krakowa do niezapomnienia.
To smak jaśminowej herbaty i wybornych pierniczków, które przyniosła Dotblogg.
Z cytrynowym lukrem (!)
To warsztaty rysunku i pamiątka z warsztatów, którą zabrałyśmy do domu.
To regały pełne książek i rozmowy o książkach.
Choć nie tylko o nich.
To kinowe fotele, ekologiczne soki i litery lewitujące w oknach :)
A za oknami niedzielne popołudnie i zima bez śniegu.






Lekcja rysunku :) I zwierzaki, które wyczorowywała Dotblogg. Prawda, że niesamowite?


Tak było w niedzielę w Krakowie.
A od dwóch dni obie Dziewczyny próbują swojej kreski według pomysłu Just.
Starsza Siostra zupełnie zapomniała przy tej okazji o zadaniach adwentowych i zaraziła swoim zapałem Młodszą.
Zamiast wieńca na drzwiach i szopki pod choinkę miałam wczoraj na stole artystyczny nieład.
A w segregatorze kilka nowych prac. Zupełnie nie świątecznych, ale co tam!
Podobają się Wam?
Just, co o tym myślisz?
Zaczęło się tak...

...i tak.

Potem Starsza Siostra poszła w ostrzejsze kąty i kolory.


A Młodsza Dziewczynka narysowała swojego pierwszego w życiu łabędzia ;)

Nie zdążyłam nawet kupić pióra, farb i pędzelka. Był więc cienkopis i pastele. Ale wszystko przed nami ;)
Dobrej nocy!
I kolorowych snów :)









































