Pokazywanie postów oznaczonych etykietą RODZINA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą RODZINA. Pokaż wszystkie posty

26 maja 2011

Dla Mamy

Od Maj 2011
Mamo, pamiętasz?
Ja pamiętam.
Zapach morza i lasu sosnowego, które szumiały nam do snu.
Tak mówiłaś.
Pamiętam, jak poważnie traktowałaś każdy mój mały skarb znaleziony na tamtej plaży.
Jak czytałaś mi na dobranoc.
Jak starałaś się chronić mnie przed całym światem, a jednocześnie pokazywałaś mi cały świat.
W ogóle i w szczególe.
Na miarę możliwości tamtych czasów i tamtych miejsc.
Dziękuję za te wspomnienia.
Za czas, którego potrafiłaś znaleźć dla mnie tak wiele.
Za to, że byłaś przy mnie zawsze, kiedy Ciebie potrzebowałam.
I jesteś do dzisiaj.
I chciałabym, abyś była zawsze.

Od Maj 2011
Od Maj 2011
Od Maj 2011
Dzisiaj sama jestem mamą.
Poprawiam małe czapki na małych głowach, czytam na dobranoc i gaszę lampki w dziecięcych pokojach, umieram ze strachu, pękam z dumy, znajduję czas w zabieganym życiu pełnym brakczasu...
I choć tak wiele się zmieniło, świat pobiegł do przodu, to morze i sosnowy las nadal szumią tak samo.
Nie zapomniałam o tym i mam nadzieję, że moje Dzieci również nie zapomną.

Od Maj 2011
Tego dnia zawsze przybiegałam do Ciebie z bukietem pachnącego bzu.
Dzisiaj wyjątkowo hortensja.
Pierwsza, jaką kupiłam tej wiosny i pierwsza, jaką posadzę w swoim ogrodzie.
Z najlepszymi życzeniami dla najlepszej Mamy!
Za wszystko, co było, jest i będzie.
Z Tobą i dzięki Tobie Mamo.

Od Maj 2011
A jutro coś wyjątkowego w szkole i w przedszkolu.
Specjalnie dla mnie ;)
Jestem bardzo bardzo ciekawa.
Na wszelki wypadek zabiorę paczkę chusteczek.
Jestem prawie pewna, że się przydadzą.

Od Maj 2011

19 maja 2011

Wiem, że to tylko dwa dni i tylko jedna noc.
Wiem, że to całkiem blisko.
Wiem, że to wspaniały pomysł i że wszystko będzie dobrze. Lepiej niż dobrze!
I naprawdę cieszę się ogromnie, że Starsza Siostra jutro jedzie na zieloną szkołę.
A jednak mam motyle w żołądku i nie będę mogła dzisiaj zasnąć.
A jednak ukradkiem otarłam dzisiaj łzę ze swojego policzka, kiedy ocierałam łzy z policzków Dziewczynki.
Mamo, będę za Tobą tęskniła. Chciałabym, żebyś była tam ze mną.
Przytulam. Czytam na dobranoc.
To ja będę tęskniła - myślę sobie - bardziej niż bardzo.
I zamiast czekać na jutrzejszy wyjazd, czekam już na Jej powrót.
Moje małe wielkie matczyne zmartwienia.
Czy z tego się wyrasta?
Mam nadzieję :)

Na dobranoc trochę bzu, który kwitnie w ogrodzie Przyjaciół.
Moje ulubione majowe kwiaty w ulubionym kolorze.
Najpiękniejszy zapach, jaki niesie ze sobą wiosna.
Kiedy byłam dziewczynką, przynosiłam wielkie bzowe bukiety Mamie z okazji Jej święta.
Dzisiaj dedykuję je Tacie, z najlepszymi życzeniami urodzinowymi.
Wszystkiego, co najpiękniejsze, Tato!
Wszystkiego, o czym marzysz.
Niech się spełni.

Od Maj 2011

14 marca 2011

Okruchy weekendu. Sobota.

Ostatni przed wyjazdem weekend z Dziećmi. Pierwsze wyrzuty sumienia, że rozstajemy się na tak długo. Że my wyjażdżamy, a One zostają. Pierwsze motyle w żołądku przed lotem, którego boję się ogromnie. Jak każdego innego, odkąd pamiętam. Długa lista rzeczy do zrobienia na najbliższe dni i długa bajka czytana Dziewczynom na dobranoc. O dzielnym Despero. Czasami chciałabym być dzielna, jak ta mała mysz ;)
Za oknem prawie wiosna. Sobotni spacer w słonecznych okularach. Niebo niebieskie i trochę zieleni wyglądającej spod śniegowych dywanów. Kałuże, które rozlewają się po całych chodnikach i cieszą, jak nigdy dotąd. Nie przewidziałam takich atrakcji wybierając się do Krynicy w zamszowych kozakach ;) W drodze ku słońcu potykamy się o ulicznych sprzedawców, artystów i fotografów, którzy chwytają wiosenny wiatr w żagle i próbują sprzedać wszystko. Wszystkim. Dziewczynom błyszczą się oczy na widok tych kolorowych atrakcji, Chłopcu na widok kolejnego krawężnika, kolejnych kałuży, tych błotnistych i głębokich szczególnie. Szukam wzrokiem trzech małych czapek znikających i pojawiających się wśród rzeki przechodniów, szczęśliwa, że są takie miejsca, gdzie samochody nie mają wstępu. Słońce świeci mocno i choć czuję na policzkach ostatnie ostre podmuchy zimy, to już wiem, że ten spacer będzie moim powitaniem wiosny, Jeszcze nie w balerinach, ale już bez czapki i rękawiczek, w płaszczu zapiętym tylko na jeden guzik i z M. za rękę. W tych krótkich chwilach, kiedy żadna mała dłoń nie szukała mojej dłoni ;)

Kilka sobotnich zdjęć. Z drogi tam. I z powrotem. Ze spaceru po pewnym małym mieście, które lubimy czasami odwiedzać. Przy okazji spotaknia z Babcią. I bez żadnej okazji.

Dziękuję za komentarze pod ostatnim postem! Fryztura rano była bez zarzutu ;) I następbego dnia i kolejnego. Jutro przy porannej kawie wrócę do Waszych zaległych komentarzy, a dzisiaj życzę Wam kolorowych snów!


Od Marzec 2011
Od Marzec 2011
Od Marzec 2011
Od Marzec 2011
Od Marzec 2011
Od Marzec 2011
Od Marzec 2011
Od Marzec 2011
Od Marzec 2011
Od Marzec 2011
Od Marzec 2011
Od Marzec 2011
Od Marzec 2011
Od Marzec 2011
Od Marzec 2011
Od Marzec 2011
Od Marzec 2011
Od Marzec 2011
Od Marzec 2011
Od Marzec 2011

27 grudnia 2010

Opowieść wigilijna

Każda opowieść wigilijna w naszym domu jest też trochę moją opowieścią imieninową. Nigdy się nie zastanawiałam nad tym, czy to szczęście czy raczej pech obchodzić swoje święto w takim dniu, tak zawsze było i było dobrze. To niezwykle miłe, kiedy dostaję w wigilijny poranek świeże kwiaty. I dziecięcą laurkę. Kiedy zapach imieninowej kawy miesza się z zapachem choinki. Kiedy dzień zaczyna się i kończy składaiem najlepszych życzeń. Kiedy telefon dzwoni często. Roześmianym dzwonkiem.
W tym roku wigilijny wieczór spędziliśmy z naszymi Przyjaciółmi. Jedynymi Przyjaciółmi, jakich mamy w Nowym Mieście. Było pięknie. Bardzo świątecznie. Wzruszyłam się, składając życzenia. I jeszcze bardziej, kiedy ich słuchałam. Były kolejne, ale bardziej dojrzałe życzenia Starszej Siostry, pierwsze życzenia Młodszej Dziewczynki i policzek, który nadstawił mi do całowania Chłopiec, kiedy życzyłam Mu, aby był szczęśliwy. Jakby rozumiał. Wszystko. Był trzask opłatka. Blask rozpalonego kominka. Były wspaniałe wigilijne potrawy na pięknie zastawionym stole. Były kolędy. I kilka prezentów. Szalenie miłych. Była opowieść o Świętym Mikołaju, którą Gospodyni przeczytała Dzieciom pod choinką. Ten zwyczaj zabieramy do swojego domu, bo jest wyjątkowy. Sprawia, że Dzieci z rumianymi policzkami i błyszczącymi oczami siedzą cudownie zasłuchane przy wigilijnym drzewku. Do niezapomnienia. Były cukierki i pierniczki zrywane prosto z choinki. I magiczne niebo, na chwilę przed wyjściem z domu. Nasza wigilijna opowieść. W kilka słowach. I na kilku fotografiach. Okruchy wyjątkowego wieczoru, które chciałabym zachowzć w pamięci. Na dłużej.

Wigilijne niebo nad naszym domem.

Od grudzień
Choinka w domu Przyjaciół, którzy mają trzech Chłopców. Jak widać :) Cudna! Obiacałam sobie, że w przyszym roku też znajdę takie chłopięce bombki na nasze drzewko.

Od grudzień
Od grudzień
Wzruszyłam mnie również ta choinkowa ozdoba. Wykonana przez Chłopców.

Od grudzień
Od grudzień
Od grudzień
Od grudzień
Od grudzień
I opowieść o Świętym Mikołaju. Piękna tradycja.

Od grudzień
Od grudzień
Od grudzień
Od grudzień
A wśród prezentów chomiki, przy których Dziewczyny przepadły. Razem z Chłopcem ;)
Od grudzień

27 listopada 2010

Zima

Przyszła dzisiaj rano. Chcieliśmy jej wybiec na spotkanie, ale przeziębienie zatrzymało nas w domu. Walczymy z gorączką Chłopca i kaszlem Młodszej Siostry, a za oknem biało. I cicho. Dziecięce nosy przyklejone do zimnej szyby. Przyjemne ciepło bijące od rozgrzanych kaloryferów. Zapach pierniczków, który od wczorajszego popołudnia wypełnia cały dom. Jest dobrze. Mimo wszystko. Usypiając Chłopca udaje mi się przeczytać kilkanaście stron książki. Starsza Siostra kreśli pierwszy zimowy obrazek. Podoba mi się ta zima ;) Krzywa wieża zegarowa, kolorowe kamieniczki i dziewczynka jak z baśni Andersena. Tylko bardziej szczęśliwa.
Dobrej nocy i leniwej zimowej niedzieli Wam życzę.

Od listopad
Od listopad
Od listopad
Od listopad
Od listopad

7 listopada 2010

Zdjęcia z historią w tle

Kilka dni spędzonych u Dziadków. Na drugim końcu Polski. Chłopiec w podróży, który całkiem dobrze zniósł obie noce w pociągu. Chyba nawet lepiej ode mnie, choć lubię takie podróżowanie. Rodzinne spotkania. Długie rozmowy. Oglądam stare albumy. Piękne fotografie. Można by rzec - dostojne. Wszystkie bez wyjątku. Dla mnie największa ich wartość to historia w wyblakłych kolorach sepii. Historia, której nigdy bym nie poznała, gdyby nie tak żywa i dokładna pamięć Dziadków. Osoby, miejsca, adresy. Nazwy ulic i numery domów. Wszystko to drzemie w zakamarkach pamięci. Ponad pół wieku, a czasami jeszcze dłużej. Nie raz słuchałam tych opowieści i wydawało mi się, że wszystko już zostało powiedziane. Że zapamiętałam. Tym razem zapisuję Ich słowa i uświadamiam sobie, jak wiele rzeczy umknęło niegdyś mojej uwadze. Większość zdjęć to pamiątki rodzinne. Obok listy i dokumenty. Na fotografiach ujmująca elegancja tamtych czasów. Stroje. Koronki. Białe wielkie kokardy we włosach małych dziewczynek. Dokumenty wypełnione pismem, jakiego dzisiaj już się nie spotyka. Kaligrafia ;) Sztuka sama w sobie.
Każde zdjęcie jest jak podróż w czasie. Patrzę, dotykam, pytam, słucham. Jestem ciekawa, chcę wiedzieć więcej. Chcę poznać każdą osobę i jej historię. Każde takie spotkanie przy rodzinnych albumach to nowe doświadczenie. Inne emocje. Inne przemyślenia. Trochę dlatego, że dowiaduję się nowych rzeczy. A trochę dlatego, że na pewne sprawy patrzę dzisiaj inaczej niż kiedyś. I cieszę się, że tak długo mogę tych spotkań doświadczać. I mam nadzieję, że jeszcze wiele takich popołudni z Dziadkami pochylonymi nad zdjęciami i rodzinnymi historiami w tle przed nami. Kolejna podróż w styczniu. Tym razem z Dziewczynkami. Myślę, że będzie trochę łatwiej i trochę więcej czasu spędzimy na wspólnym odkrywaniu przeszłości.
Dzisiaj kilka zdjęć z naszych rodzinnych spotkań. Tu i tam. U Dziadków i nie tylko. Pogoda nie dopisała, ale dzięki temu mieliśmy więcej czasu na długie rozmowy. A spacer między kałużami w przerwie między jednym deszczem a drugim i tak udało nam się zaliczyć ;) Chłopiec z Babcią przeglądali się w kałużach jak w lustrach. Podobnie jak okoliczne drzewa. Mimo mokrej aury, pięknie było. Tam chyba jesień przyszła chwilę później i została na dłużej.
Spokojnej nocy!
I udanego tygodnia ;)

Od listopad
Od listopad
Od listopad
Od listopad
Od listopad
Od listopad
Od listopad
Od listopad
Od listopad
Od listopad
Od listopad
Od listopad
Od listopad
Od listopad
Od listopad
Od listopad
Od listopad
Od listopad