Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KSIĄŻKA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KSIĄŻKA. Pokaż wszystkie posty

9 stycznia 2015

Nowy Rok

Nie było fajerwerków ani nawet szampana, ale z radością powitałam Nowy Rok. Oby był dobry i spokojny. Za oknem śnieg i mróz, jak na styczeń przystało. Kot wyleguje się na wiekowym stołku, a pies najchętniej zapadłby w zimowy sen i odpuścił sobie wszelkie spacery do pierwszego dnia wiosny.
Na szczęście są ciepłe swetry i miękkie koce, którymi otulamy się sięgając po kolejną książkę w długie zimowe wieczory. Jest imbirowa herbata z miodem i lista zaległych filmów do obejrzenia.
Polecacie jakieś książkowe lub filmowe tytuły?


14 listopada 2014

Weekend

Nie mam planów na ten weekend. Jakie to szczęście! Mogę wstać niespiesznie i leniwym krokiem przemierzać sobotę. Rzadki to u nas stan rzeczy, a jednak bardzo potrzebny. Może w przypływie szczęścia upieczemy coś słodkiego i odłożymy na bok wszystkie ważne sprawy? To całkiem dobry plan :) Jedyny słuszny jak sądzę.
Dzisiaj jeszcze kilka stron książki na dobranoc i witam nadchodzący weekend z szeroko otwartymi ramionami. Skończyłam właśnie "Ślad na piasku" i zaczynam "Wszystko, co lśni", a w kolejce czekają "Głosy Pamano". Jesienią dobre książki trafiają w moje ręce :)

Życzę Wam ciekawej soboty i leniwej niedzieli!
Lub odwrotnie, jak kto woli.


9 listopada 2014

Picture books, nie tylko na dobranoc.

Pierwsza książka Iwony Chmielewskiej trafiła w moje ręce przypadkiem, przy okazji zgłębiania trudnego tematu wojny i Holokaustu w literaturze dziecięcej. Był to Rok Janusza Korczaka i spotkanie z Blumką. Kolejnymi odkryciami były "Kłopot" i "Cztery zwykłe miski", oglądane, czytane i opowiadane niemal każdego dnia, odkąd pojawiły się w domowej bibliotece. Historie zamknięte w kilkunastu zdaniach i obrazkach, które dały początek wielu pytaniom, dyskusjom i przemyśleniom. 

Dla nas to książki niezwykłe - pełne wrażliwości opowieści o tym, co ważne i ponadczasowe, w subtelny sposób zachęcające młodego czytelnika do zmierzenia się z trudnymi sprawami otaczającego nas świata. 

Cieszy ogromnie, że ich autorką jest Polka. Szkoda tylko, że tak mało znana na rodzimym rynku.
Polecamy bardzo, nie tylko najmłodszym.


15 stycznia 2013

The Neverending Story


Pamiętacie?
Film mojego dzieciństwa :)
Kochałam się w Atreyu i słuchałam Limahla.
Chciałam wyglądać jak cesarzowa Fantazji, koniecznie z tymi perłami we włosach (!)

Dzisiaj Starsza Siostra zaczytuje się w Nie kończącej się historii.
Kiedy ten czas minął???



8 października 2012

Wspomnienia



"Zielone pomarańcze czyli PRL dla dzieci".
Wspomnienia mojego dzieciństwa :)
Puste półki w sklepach, kartki, woda sodowa, szkolne fartuszki z tarczą na ramieniu...
Dziewczyny słuchały tego wszystkiego jak bajki, która zaczyna się słowami: dawno dawno temu, za górami, za lasami, w innej rzeczywistości, w innym świecie. I nie jestem wcale taka pewna, czy uwierzyły, że to była moja bajka. Moja i Taty, który pamięta nieco więcej niż ja sama. Na przykład szklankę, z której przechodnie pili sok malinowy z wodą. Rany!
I buty na kartki.
Nie pamiętam już, czy Relaksy były wygodne, ale pamiętam, że miała je cała klasa :)
Żeby kupić chleb, musiałam przed szóstą stanąć w kolejce. Życie towarzyskie rozkwitało o wschodzie słońca przed osiedlowymi sklepikami spożywczymi.
Wieczorem wystawialiśmy puste butelki przed drzwi, żeby rano dostać butelki pełne mleka.
Pamiętam brzęk szkła w wózkach mleczarzy i kolory kapsli na butelkach z mlekiem i śmietaną.
Po szkole było podwórko. A jakże!
Czy w tamtych czasach nikt nie porywał dzieci?
Wdrapywałam się na trzepak, wisiałam głową w dół i nikt nie krzyczał "O Boże! Uważaj!"
Skakałam w gumę, którą koleżanki zakładały sobie od kostek po szyję, w skakankę długą jak stąd do księżyca, kręciłam hula hop, grałam w klasy i w korale,  robiłam w ziemi obrazki z kwiatów i znalezionych kawałków szkła.
Nosiłam do szkoły makulaturę, a podręczniki dostawałam po koleżankach ze starszej klasy.
W 1986 roku piłam płyn Lugola i wypatrywałam na niebie chmury radioaktywnej.
Pamiętam miękkie siedzenia Syrenki, obozy pod namiotami i wakacje w przyczepach kempingowych, które nasz Fiat 126p dzielnie ciągnął nad jezioro. Nie mam pojęcia, jak mieściła się w Maluchu czteroosobowa rodzina z bagażami, przenośnym radiem i telewizorem, materacami, kocami i zaprawami, które obowiązkowo jeździły z nami na wakacje.
Zdjęcia robił nam Tata Zenitem, a potem przynosił do domu odbitki lub slajdy. Jakież to były wspaniałe wieczory, kiedy Mama piekła drożdżowe ciasto, z jednej ściany znikały obrazy, a my siadaliśmy w ciemnym pokoju i oglądaliśmy wspomnienia.


Więcej tych wspomnień niż sądziłam. Mogłabym pisać godzinami.
Jedno budzi kolejne.
Oglądamy mój album z dzieciństwa.
Dziewczyny nie mogą uwierzyć, że ta mała dziewczynka to mama.
Ja nie mogę uwierzyć, że te lata tak szybko minęły.
Że zajęłam miejsce swojej Mamy i czas zatoczył koło.

Na deser kilka uwag z PRL-owskich dzienniczków szkolnych, które znalazłam w "Zielonych pomarańczach" :)

"Bije kolegów po dzwonku"
"Zjada ściągi po klasówce" (tutaj Starsza Siostra zapytała, co to są ściągi ;)
"Śpiewa na lekcji muzyki"
"Biega na lekcji WF"
"Wysłany po kredę, przyniósł ślimaka"
"Wysłany w celu namoczenia gąbki, wrócił z mokrą głową i suchą gąbką"
"Nie wiesza się w szatni"
"Przyszedł w butach do szkoły"
"Klasa chodzi po klasie i nie zwraca uwagi na moje uwagi"

Dobrego tygodnia Wam życzę!

28 czerwca 2012

Lubię przedwakacyjne przygotowania. 
Wczoraj wyszłam z biblioteki z naręczem książek.
Pięć dla mnie, pięć dla Starszej Siostry.
Uczciwie ;)
Filmy jeszcze nie wybrane, ale powoli lista powstaje w mojej głowie.
I nowy lakier w mojej kosmetyczce, o którym mam nadzieję napisać jeszcze przed wyjazdem.
Kolor, który postawiłabym na półce między pomarańczową czerwienią a dojrzałą maliną.
Esencja czerwieni.
A za moim oknem szaro, buro, mokro...
Lato, ejże Ty!
W szafie wiszą wiatrem podszyte sukienki i czekają na cieplejsze dni.
Mam nadzieję, że się doczekają.

Udanego czwartku!

13 czerwca 2012

I like books

Ostatnio w nasze ręce trafiły dwie książki Stephena Mackey.
"Miki" i "Miki and the Moon Blossom".
Jeśli jeszcze nie znacie, polecam.
Dla małych i dużych.
Do czytania, oglądania i opowiadania.
Na dobry sen, na dobry dzień.
Bardzo lubię takie ilustracje i miejsce, jakie zostawiają dla naszej wyobraźni.
Można o nich rozmawiać, marzyć, wymyślać niestworzone historie, a na końcu we wszystko uwierzyć ;)













Mogłabym dzisiaj spędzić dzień w hamaku obok białego niedźwiedzia i zajadać się chrupkami.
Gdybym tylko mogła!

27 maja 2012

Czytamy na dobranoc.
Czasami zasypiamy z książką w dłoni.
A potem śnimy o tym, czego nie doczytaliśmy.
Zdarza się Wam?


Dobrej nocy.

29 lutego 2012

Pomidory i Chłopiec z tatuażem ;)

Coraz częściej kupuję pomidory i coraz częściej odnajduję w nich smak pomidorów.
Nie, jeszcze nie pachną tak, jakbym chciała, ale już nie smakują jak papierowa torebka, w której przynoszę je ze sklepu. 
Z ciepłym chlebem (razowym z kaszą gryczaną - pycha!), mozarellą i świeżą bazylią smakują wybornie. Szczególnie dzisiaj.

A wczoraj rządziły u nas pieczątki.
Miało być tak:

A było tak :) 

Chłopiec przekonywał mnie przez całe popołudnie, że to wcale nie pieczątki, a tatuaże. Cóż, nie znam się. Niech i tak będzie. 

Czytam Złą Matkę Ayelet Waldman. Nic szczególnego, nic ambitnego, prawie same oczywiste rzeczy, o których pewnie wszyscy od zawsze wiemy. 
A jednak pomaga :)
Dziękuję moja droga Przyjaciółko!

Dobrego dnia!

22 lutego 2012

Jest taka książka

Planowałam przerywnik literacki o książkach, które ostatnio czytamy. Tych ważniejszych i mniej ważnych, a mimo to lubianych.  I pewnie wkrótce pojawi się tutaj taki wpis, ale dzisiaj napiszę o książce, która jest najulubieńszą z ulubionych, odkąd pojawiła się w naszym domu w ostatnie Święta Bożego Narodzenia.

Na pewno wszyscy ją znacie, ale ja bardzo polecam właśnie to wydanie Buchmanna z przepięknymi ilustracjami Roberta L.Ingpena. Są tak doskonałe, że cała historia wydaje się być jak najbardziej prawdziwa. Trochę straszna, trochę smutna, ale ze szczęśliwym i mądrym zakończeniem. 

Wiedziałam, że książka spodoba się Starszej Siostrze, miałam nadzieję, że polubi ją młodsza Dziewczynka, ale nie sądziłam, że w równym stopniu będzie nią zachwycony Chłopiec. Czytamy więc Czarnoksiężnika z Krainy Oz, a potem jeszcze słuchamy historii Dorotki z płyty Bajki-Grajki. I do kompletu polecamy jeszcze film. 

Wasze dzieci też mają swoje najulubieńsze książki? Takie z którymi nie mogą się rozstać, albo które rosną razem z nimi? Ja pamiętam kilka tytułów z własnego dzieciństwa ;) Ale o tym może przy innej okazji.

Ostatnio Chłopiec był Złą Czarownicą z Północy, kiedy zapytałam, czy chciałaby kanapkę.

- Nie chcę, bo jestem Złą Czarownicą z Północy!
- Czarownice nie jedzą kanapek?
- Nie.
- A co jedzą?
- Nic nie jedzą. One nie mają głowy!
- ???
- I pupy też nie mają.
- To na czym siadają?
- Na fotelu.


Z tej samej serii wydanej przez Buchmanna z ilustracjami Ingpena polecam też:
- Opowieść Wigilijną
- Księgę dżungli
- Piotrusia Pana
- Tajemniczy ogród
- Alicję w Krainie czarów

PS Robiąc ostatnie zdjęcie, przypomniałam sobie, jak bardzo nie lubię swoich stolików nocnych. I jak trudno znaleźć coś odpowiedniego, starego, pięknego gdziekolwiek. Przeszukuję allegro, bywam na targach staroci... Nic. Może znacie jakieś miejsca, w których bywają takie perełki?

9 lutego 2012

Na dobranoc. Steve.

Podoba mi się. Nawet bardzo.
Żałuję, że do ostatniej strony pozostało mi tak niewiele wieczorów.



A za oknem już noc.
"Na niebie wisi pan księżyc. Jak koralik. "
Świat według Chłopca, który jest moim światem :)
Dobrej nocy.


15 września 2011

Czasami lubię deszczowe wieczory. Kiedy za mokrym oknem zachodzi słońce, a w domu przytulna cisza i kubek gorącej herbaty, który grzeje dłonie.  W takie wieczory wyciągamy plastelinę i przygotowujemy trochę jedzenia nie do zjedzenia ;) 

I lubię takie obrazy. Długo noszę je w pamięci i często do nich wracam. Wiem, że będzie mi ich brakowało, kiedy Dzieci wyrosną ze wspólnego czytania książek i pójdą własnymi drogami. Zamkną się w swoich pokojach, w swoich światach, ze swoimi marzeniami, które dorosną wraz z Nimi.

Ostatnio Starsza Siostra czyta Dzieciom na dobranoc. Kilkanaście minut głośnego czytania dziennie. Czasami kilkadziesiąt. Przeczytane książki trafiają do zeszytu Dziewczynki, który jest pamiętnikiem książek przez Nią przeczytanych. Tytuł, autor, kilka słów o lekturze i obrazek, który o niej opowiada. Myślę, że miło będzie kiedyś zajrzeć do tego zeszytu. 

A dzisiaj kolejny pierwszy raz. Pierwsza lekcja gry na gitarze Starszej Siostry. I pierwsza narkoza naszego psa. Nic poważnego, a jednak mam motyle w żołądku.
Trzymajcie kciuki!

Udanego dnia ;)